Palm Springs – Recenzja

Motyw z dnia świstaka zostawał wykorzystywany w filmach wiele razy. Raz bardziej na poważnie, innym razem luźniej, ale chyba nigdy aż do tego stopnia.

Film Palm Springs opowiada historie dwójki młodych ludzi który powtarzają ten sam dzień bez końca. I tak jak wspomniałem na początku film podchodzi do tego tematu bardzo luźno. Przejawia to się dosłownie we wszystkim, a potęgowane jest przez okoliczności. Akcja filmu dzieje się w dzień wesela siostry głównej bohaterki i motyw tego wydarzenia jest wykorzystany w filmie znakomicie, a powtarzanie przemowy jest już tego kwintesencją.

Dwójka bohaterów zamknięta w tej pętli czasu ma różne podejścia do tego, jednak z czasem w oby przypadkach ulega to zmianie. I tu wydaje mi się film działa najlepiej, w ukazaniu tego dualizmu jeżeli chodzi o wydarzenia które widzimy na ekranie. Z jednej strony podejście luzackie, nic się nie dzieje, a nasze życie to wieczna impreza. Z drugiej dostrzeżenie tej bezsensowności, bo na dobrą sprawę nic z tego co tu się dzieje nie ma długotrwałego wpływu co ma swoje dobre jak i złe strony.

Cały ten dualizm jest potęgowany właśnie przez naszą dwójkę głównych bohaterów. Hedonistyczny Nyles który w pętli tkwi od lat, a z drugiej strony wystraszona Sarah która trafiła do pętli przypadkiem co widzimy na samym początku filmu. Reszta bohaterów w ciekawy sposób stanowi tło, bo można powiedzieć że są w dużej mierze nieznaczni, jednak przez powiązania z główną dwójką mają ciekawy wpływ na historię. Wspominając o tle warto zaznaczyć świetną lokalizację akcji, z jednej strony miejsce pośrodku niczego, z drugiej niezwykle klimatyczna miejscówka, gdzie aż kipi od „amerykańskości”.

I tak chwalę i chwalę ten film, a sama historia jest niebywale prosta, a nakręcana jest przez wątek miłosny i też nie mówię że jest to złe, ale mimo wszystko nie mamy tu nic odkrywczego, a niektóre motywy to klisze na maxa. Humor jest dość nierówny, bo mamy z jednej strony dużo dość prostych żartów, ale nie tylko i mieszanka ta raczej nie każdemu podejdzie, ale osobiście muszę przyznać zę większość żartów sprawiła ze w moje usta wjechał śmiech.

I w sumie do tego filmu można na dwa sposoby podejść, bo z jednej strony to prosta historia miłosna z dość sztampowymi bohaterami i w większości prostym humorem. Z drugiej strony motyw dnia świstaka został wykorzystany został ciekawie wykorzystany, a sam film ma mega przyjemny vibe. Oglądając go czułem się jakbym przeniósł się z bohaterami na amerykańskie ranczo do niekończących się wakacji.  I tym właśnie według mnie jest ten film, momentami zabawny, momentami przekazujący coś głębszego, ale przez cały czas luźną historią w którą widz aż chce się wtopić.

7/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *