Nomadland – Recenzja

Nowy film Chloé Zhao był jednym z najważniejszych punktów powrotu do kin, ba od dłuższego czasu mówiło się o nim jako jednym z najważniejszych dzieł tego roku. Szczególnie w kontekście sezonu Oscarowego

Film ten z dużą dozą prawdopodobieństwa może podzielić widownie. Szczególnie przez swoje tempo. Złośliwi mogą powiedzieć że film jest totalnym snujem, jednak trochę łączy się z tematyką tego filmu. Historia Fern granej przez Frances McDormand to historia dość niezwykła. Jest ona Nomadem, nie posiada ona stałego miejsca zamieszkania, tym bardziej pracy. Jeździ z miejsca w miejsce żyjąc w kapmerze i podejmuje się różnych prac. Od początku widać tu komentarz społeczny odnoście wydarzeń które do tego doprowadziły. Wyludnianie się miast przez upadki fabryk, giganci pokroju amazona robiący co chcą z lokalną ekonomią, brak pomocy ze strony państwa. Jednak pozostaje to bardziej tłem, dla samej tułaczki głównej bohaterki.

I tu chciałbym wrócić do tempa od którego zacząłem, bo powolność tego filmu moim zdaniem jest zabiegiem celowym. Film snuje się tak jak życie jego bohaterów, nie ma w nim ekscesów, wielkich wydarzeń czy dużych zmian. Proste, niestety dość nudne i samotne żyćko. Kruche reakcje, ciągła zmiana miejsca, pracy, bark jakiegokolwiek przywiązania się to tylko wierzchołek góry lodowej jeżeli chodzi o problemy nomadów. Fern nie jest w tym wyjątkiem, na dobrą sprawę ciężej wymienić aspekt jej życia który wydaje się normalny. Jest postacią bardzo ludzką, której wydarzyło się wiele złego, a mimo to wciąż stara się dosłownie przetrwać.

I tu wychodzi Frances McDormand cała na biało, bo ten film to po prostu jej popis aktorski. I nie chce tu rzucać frezesami pokroju „najlepsza aktorka na świecie”, ale tą rolą McDormand potwierdza tylko swoją klasę. Szczególnie widać to w takim filmie który jest całościowo skupiony wokół niej. Jej rola jest w pewnych aspektach jest bardzo minimalistyczna, ale też nie brakuje tutaj większej ekspresji. Oczywiście reszta obsady też wypada tutaj bardzo dobrze, mimo wszystko jest to bardziej tło dla Frances.

Ostatni aspekt na który chciałbym zwrócić uwagę to wartwa wizualna tego filmu. Jakby powiedzieć że jest on piękny to jakby nic nie powiedzieć. To jak film wygląda jeszcze bardziej podbija to jakie film emocje oddaje. Puste kadry oddają dołującą samotność, a przy tym potrafią pokazać piękno natury jak i jej niebezpieczeństwa. Natomiast sam montaż jest bardzo stonowany co pasuje do charakteru tego filmu.

Podsumowując jest to raczej film nie dla każdego, bo po ludzku w filmie niewiele się dzieje. I mimo ze osobiście uważam to za zaletę to po filmie mam lekki niedosyt. Nie zrozumcie mnie źle, uważam że jest bardzo dobry, rola Frances to klasa światowa, a wizualnie to topka filmów ostatnich lat. Jednak hype który był w okuł tego filmu w połączeniu z długim oczekiwaniem sprawił że ciężko było temu sprostać. Jednak uważam że warto zobaczyć to dzieło, bo jest na swój sposób unikalne i pod kątem tego jak opowiada historię z perspektywy bohaterki, ale i o ukazanie tej innej strony Ameryki.

8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *