Psie Pazury – Recenzja

W tym roku Netflix na koniec roku wyciągnął bardzo duże działa, z dużą pewnością celując w Oscary dzięki częściowej dystrybucji kinowej. Nowy film Jane Campion od kilku tygodni można było oglądać właśnie w kinach, a od wczoraj jest na Netflixie i zdecydowanie warto się tym dziełem zainteresować.


„Psie Pazury” w świetny sposób łączą elementy skrajne, a przy tym pozostaje bardzo prosty. I właśnie jak to często bywa w tej prostocie tkwi cały geniusz. Film bardzo mocno opiera się na relacjach między bohaterami i ich często skrajnymi charakterami. Mamy tutaj dwójkę braci, wcielają się w nich Benedict Cumberbatch i Jesse Plemons. Zdecydowanie można mówić o nich jako przeciwieństwach. Mimo to widać między nimi tą braterską chemię i wsparcie mimo różnic. Przerywa to nowa partnerka jednego z nich. Phil grany przez Benedicta nie przyjmuje zbyt ciepło małżonki swojego brata, a ta sprawia wrażenie przerażonej, tak samo ,jak jej syn z pierwszego małżeństwa.


I tu już skończę opisywanie fabuły, żeby nie wchodzić w spoilery. Skupię się na pozorach jakie stwarza film, bo tak jak napisałem wyżej Rose grana Kirsten Dunst sprawia wrażenie przerażonej, ale na dobrą sprawę nigdy nie możemy być tutaj pewni emocji bohaterów. Film ten w nico niestandardowy sposób buduje bohaterów, nie przebywają oni standardowej drogi która ich zmienia, lecz z biegiem wydarzeń ukazują na jaw to kim tak naprawdę są. Z pozoru może być to odbierane jako przemiana, lecz film dość wyraźnie komunikuj że są to cechy które bohaterowie cały czas mieli tylko nie uzewnętrzniali ich. I tak jednocześnie ktoś może być oschły, okrutny, ale i opiekuńczy.


I tak jak na początku napisałem o tym, że film łączy skrajne elementy to nie przejawia się tylko w cechach bohaterów. Cała warstwa wizualna jest na tym zbudowana, ogromne krajobrazy, niemal pustkowi, zestawione z niebywałą dbałością o detale w bardziej przyziemnych scenach. W ogóle kwestie techniczne w tym filmie są świetnie dograne, bo film nie tylko imponuje obrazem, ale i dźwiękiem. Często mamy tutaj granie ciszą w kluczowych momentach, ważne są też sceny, gdy bohaterowie grają na instrumentach, które są oddane w bardzo naturalistyczny sposób.


Właśnie przywiązanie do szczegółu jest tutaj bardzo ważne, akcja filmu odbywa się w 1925 i to czuć, nie tylko w kwestii używanej technologii, ale też podejścia do służby czy praw kobiet, gdzie wielkim zdziwieniem jest kobieta prowadząca samochód.
Jednak ten film to po pierwsze popis aktorski. Wspomnienie Benedict Cumberbatch i Jesse Plemons w najlepszych rolach od kilku lat, szczególnie ten pierwszy może zamieszać w ceremonii Oscarowej. Nie ma co ukrywać, że Akademia lubi takie filmy, a rola Benedicta jest tutaj świetna. Kirsten Dunst z równie świetną rolą i zaskakujący Kodi Smit-McPhee dla którego to jest pierwsza poważniejsza rola i sprawdza się w niej bardzo dobrze.


Jest jedna rzeczm którą chciałbym wskazać jako słabą, ale ogólnie nie wchodząc w spoilery nazwę to skrótami scenariuszowymi w drugiej połowie filmu. Jakby rozumiem czemu tak się stało, ale było kilka uproszczeń, które były właśnie zbyt proste w kontekście reszty tego dzieła.


Zdecydowanie jest to jeden z najlepszych filmów wyprodukowanych dla Netflixa w ostatnim czasie jak nie najlepszy, a jeżeli nowy film Sorrention i „Nie Patrz w górę” utrzymają ten poziom to Netflix w świetny sposób zamknie ten rok.

8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *