Matki Równoległe – Recenzja

Almodovar w tym rok nas lekko zaskoczył Ludzkim Głosem, bardzo ciekawy film średniometrażowy (około 40 minut) jednak to debiutujące w Wenecji Matki Równoległem były tą najważniejszą premierą roku.


Jeżeli znamy twórczość Pedro możemy spodziewać się co dostaniemy w kolejnym jego filmie, tutaj autor poniekąd wraca do dzieł z przełomu wieków. Już po Weneckiej premierze było słychać, że jest to jego najlepszy film od „Porozmawiajmy z Nią” z czym trochę się nie zgodzę, gdyż uważam „Ból i Blask” za świetne dzieło. Jednak do konkretów, zgodnie z sugestią z tytułu śledzimy tutaj losy dwóch matek, które w tym samym czasie rodzą swoje pierwsze dziecko. Jednak różni je niemal wszystko inne, Janis grana przez Penelope Cruz jest kobietą dojrzałą, natomiast Ane młodą, bez większych planów na przyszłość. Choć jest jeszcze jeden punkt wspólny, to, że obie będą wychowywać te swoje córki same. Film w dużej mierze opiera się na relacji właśnie tych dwóch bohaterek, tego, jak dają sobie radę po porodzie, jak wpływa to na ich życie oraz na relacje z innymi.

Nie będę zdradzał wydarzenia, które jest głównym motorem napędowym fabuły, choć od początku można poniekąd się go domyśleć jako widz to też zastanawiamy się czy postacie też są tego świadome. I właśnie ten aspekt świetnie buduje napięcie w filmie. Bohaterowie są nieświadomi pewnych rzeczy, czasami specjalnie wprowadzani w błąd, a czasem zatajane są przed nimi fakty i sam proces odkrywania prawdy buduje świetnie napięcie. Dlatego też w tym melodramacie możemy czuć emocje większe niż w niejednym dobrym threlerze.

Zawsze podkreślam, że Almodovar jest królem dialogów i nie jest inaczej tym razem, świetnie łączy się to ze wspomnianym wcześniej zatajaniem prawdy czy nawet kłamaniem. Niektóre dialogi przypominają partie szachów gdzie jeden zły dobór słów może urazić drugą stronę i wpłynąć negatywnie na ich relacje. Bardzo dobrze wpisują się w to też bohaterowie drugoplanowi, partner Janis czy matka Ane są tutaj bardzo wyraźnie zarysowani, ich pojawienie się na ekranie dużo wnoszą i często zmieniają perspektywę patrzenia na bohaterki pierwszoplanowe.

W „Bólu i Blasku” był bardzo duży nacisk na ogólnie rozumianą plastyczność obrazu i w tym filmie ten trend jest kontynuowany. Możemy odnieść wrażenie, że każdy element wystroju ma znaczenie, a szczególnie kolory. Niejednokrotnie w filmie akcentują one emocje, a także ukazują one przemianę postaci. Ponadto wizualnie film jest bardzo spójny, mamy tutaj mało „efekciarstwa”, sam obraz jest bardziej stonowany, ale przy tym niezwykle estetyczne.

Warto też pochwalić obsadę ze świetną Penelope Cruz, dla której była to według mnie najważniejsza rola ostatnich lat, a przy tym myślę, że najlepsza. Wcielająca się w „drugą matkę Milena Smit też myślę udźwignęła ciężar roli, a przecież była to jej największa rola, a w zasadzie debiut w tak ważniej produkcji. Reszta obsady to niemal taka laurka dla obsad poprzednich filmów Pedro, poza pojedynczymi przypadkami mamy tu plejadę aktorów pracujących z Hiszpanem od dawna.

Myślę że Almodovarowi w tym filmie udało się znaleźć złoty środek, zrobić film który poruszy jego fanów, ale nie odrzuci reszty. Prosta acz ciekawa historia, z dobrze rozpisanymi, nie jednowymiarowymi bohaterami. Przy tym warte zaznaczenie jest to jak film w delikatny sposób porusza ważne tematy których tutaj nie będę opisywał, bo myślę że najlepiej odkrywa się to samemu czego każdemu życzę.

8/10

Jedna odpowiedź do “Matki Równoległe – Recenzja”

  1. Ciekawe kto publikuje te komentarze i przede wszystkim kto je pisze ? Nie uważam się za perfekcjonistkę jeśli chodzi o poprawną polszczyznę , ale jeśli publikuje się tekst to przynajmniej warto sprawdzić poprawność pisowni. NIE MÓWI SIĘ :”Domyśleć się ”
    tylko domyślić się (dokonany) lub domyślać się ( niedokonany) Domyśleć” to można plan czy koncepcję czyli rozważyć szczegółowo. Żenada !

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *