Córka – Recenzja

Maggie Gyllenhaal możemy znać z kilku ciekawych ról jak choćby w „Przedszkolance” czy „Kronikach Time Square”. Jednak po drugiej stronie kamery znalazła się pierwszy raz w swojej karierze, jak wyszło? Nominacje do złotych globów i nagród BAFT, premiera w Wenecji ze statuetką za scenariusz, no chyba się udało.


Sama historia z pozoru jest bardzo prosta jednak posiada wiele drobnych smaczków które czynią ją unikalną. Śledzimy tutaj losy Ledy granej przez Olivię Coleman, która jest profesorką akademicką i wyjeżdża na wakacje. Poznaje tam rodzinę z Niną graną przez Dakotę Jones na czele, która ma liczne problemy wychowawcze. Jej córka nie raz się gubi, gubi też swoje rzeczy, zachowuje się głośno, można rzecz, że sprawia wiele kłopotów swojej niedoświadczonej matce. Z drugiej strony wraz z poznawaniem historii dowiadujemy się, że nasza główna bohaterka nie jest też wzorem matki.


Jednym z ciekawszych motywów tutaj jest zerkanie w przeszłość Ledy. Wraz z wydarzeniami z teraźniejszości przypomina sobie ona momenty w wychowaniu jej dzieci, które z tym współgrały. I tutaj jest mój chyba największy zarzut do tego filmu, bo z pozoru wydarzenia z teraźniejszości wydają się powolniejsze to te z przeszłości wywołują we mnie mniejsze zaangażowanie. Co może być trochę dziwne ponieważ właśnie ta przeszłość jest dużo bardziej dynamiczna, można po prostu powiedzieć, że więcej się tam dzieje. Jednak to bardziej klimatyczna teraźniejszość budziła we mnie dużo większe zaangażowanie. Szczególnie balans między powagą historii a sytuacjami absurdalnymi, które nie raz powodowały salwy śmiechu na Sali kinowej. Można powiedzieć ze jest tutaj dużo nieoczywistego humoru, który stanowi świetną kontrę dla powagi sytuacji.


Dużo tego ze wspomnianego humoru bierze się z swoistej nieudolności bohaterki. Tak, postać grana przez Olivię Colman jest bardzo mądrą kobietą, której jednak czasem brakuje zaradności życiowej. Czy widzimy to, gdy panikuje z powodu owada w jej pokoju, czy gdy ucieka, bo ktoś nie zrozumiał jej żartu. I tutaj warto zaznaczyć obsada tego filmu jest przecudowna. Od kilkukrotnie tutaj wspomnianej Olivii Colman, która serwuje kolejną świetną rolę przez Dakotę Jones, której postać z początku daje pozór ładnej, acz pustej dziewczyny. Z czasem jej postać ulega pogłębieniu i można się z nią bardziej utożsamić lub chociaż zrozumieć jej motywacje. Do postaci męskich, które tutaj zostały mocno zepchnięte na drugi plan, jednak taki Ed Harris, który jest swoistym opiekunem miejsc wypoczynkowych, wnosi bardzo dużo, nawet do budowania miejsca akcji. Znowu trochę gorzej wypada, to jeżeli chodzi o przeszłość, tamta obsada jakby mniej zapada w pamięć.


Co bardzo ważne z perspektywy już po seansowej film jest otwarty na ogromną liczbę interpretacji. Z pozoru prosta historia o trudach macierzyństwa może być łatwo przełożona na inne grunty. Bardzo ważny jest tutaj podkreślenia aspekt matki jako kobiety, która po urodzinach dziecka chce normalnego życia. Swoistego egoizmu, a poświęcenia rodzinie, film podrzuca nam wiele tropów jak to czy tęsknota za dziećmi jest przejawem egoizmu wywołanym naszym złym samopoczuciem, czy troską o rodzinę, a przedstawione tutaj przykłady to tylko fragment tego, co film nam oferuje.


Maggie Gyllenhaal w swoim debiutanckim dziele świetnie operuje z pozoru prostą historią, żeby wydobyć w widzu prawdziwe spektrum emocji od strachu po śmiech, a przy tym ma obsadę, która jest rewelacyjna i idealnie dopełnia jej dzieło, które wciąga widza i wypuszcza z wieloma tematami do rozmyśleń.

8/10

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *