Warszawski Festiwal Filmowy 2023

Zakończył się właśnie 39 Warszawski Festiwal Filmowy, dla mnie szósta edycja, w której uczestniczyłem. W zeszłym roku zacząłem ten tekst od słów, że festiwal wraca do normy po pandemii. Niestety teraz mam mieszane odczucia odnośnie tego. Z jednej strony po wieloma względami tak jest, niektóre seanse były wyprzedane, a sam program owocował w masę ciekawych produkcji. Jednak może to kwestia bycia w tym roku na Nowych Horyzontach, gdzie festiwal jest organizowany z ogromnym rozmachem, pokazy na rynku, generalnie całe miasto żyjące festiwalem. Tutaj tak nie ma, szczególnie przenosiny części festiwalu z kinoteki do kina atlantic odebrały festiwalowi na prestiżu w moich oczach, to podkreślił to brak Sali numer jeden w multikinie w tym roku.

Niewidzialna Walka
Pierwszy film festiwalu I już mocne uderzenie, bo sekcja wolny duch. Film, który jest komedią kung fu osadzony w prawosławnym klasztorze na terenie związku radzieckiego w latach ’70 ubiegłego wieku. Jest absurdalnie, jest komediowo, momentami surrealistycznie i no nie mogę inaczej porównać, jak do wczesnej twórczości Bartosza Walaszka. Film od początku stawia na absurdalność czy to w ukazaniu walki, czy w humorze, całość jest jak to się teraz mówi odklejona, a dużo scen nie pasuje do niczego, ale grają świetnie same w sobie. Na minus trochę długość drugiego aktu, bo niestety przez absurdalną formę i jej intensywność film może być męczący i myślę, że półtorej godziny byłby tu wystarczające.
7/10


Plastic Fantastic
Film o plastiku, który przedstawia go z dwóch perspektyw. Z jedne strony rewolucyjne tworzyło, które przyspieszyło rozwój społeczeństwa, a z drugiej odpad, który, może być groźny dla ekosystemu, a także człowieka. Niestety ten film, to w dużej mierze powtarzanie banałów o mikro plastiku, ekologii i złych korporacjach, ale też społecznie potrzebnie. A ukazanie odklejenia przez wspomniane korporacje jest nadspodziewanie zabawne. Niestety formalnie bardzo nudny, a wizualnie momentami zahacza o słaby vlog na YouTube.
4/10


Niezwyciężony
Rok mija, a wojna to dalej główny temat filmów dokumentalnych na festiwalu i nie ma co się dziwić. Konflikt za naszą wschodnią granicą trwa, a ten film dokumentalny skupia się bardziej na podejściu do dyplomacji. Akcje śledzimy głównie z perspektywy ministra spraw zagranicznych Ukrainy i jego walkę o wsparcie przez inne kraje oraz o włącznie Ukrainy do Unii Europejskiej. Mamy też temat dzieci porywanych przez rosjan, kryzysu żywnościowego i wiele więcej, przez co film jest trochę chaotyczni w narracji, a tematy traktuje dość powierzchownie..
6/10


Najlepsze polskie filmy krótkometrażowe: Zestaw 1
To był naprawdę zróżnicowany zestaw:
Postcards From The Verge – rowerowe kino o ucieczce od rzeczywistości, często bolesne dosłownie, a czasem w przenośni, bardzo piękne wizualnie ukazujące niesamowite i ogromne otwarte przestrzenie. – 7/10
As It Was – Damian Kocur wraca do krótkiego metrażu, żeby ukazać proces wracania do domu po latach. Tylko że mamy wojnę, a dom jest na Ukrainie, z której powinniśmy jak najszybciej po powrocie wyjechać. Jest ciężko, emocjonalnie i znowu wizualnie pięknie. 8/10
Zapach ziemi – ładne osiem minut animacji i tyle, znaczy dobrze, ale nic poza tym. – 5/10
Krokodyl – film z cyklu, „nie próbuj zrozumieć, poczuj” i ja poczułem i nawet nie jestem w stanie opisać co się tam działo. Młodzi robią rzeczy, czasem się mordują, a czasem kochają, czasem wyznają miłość, a czasem się upokarzają, a wszystko to w neonach, nietypowych kadrach i chaotycznym montażu, fajne – 7/10


ASOG
Film dokumentalny, który jest jednocześnie dramatem z nutami komediowymi. Obserwujemy losy niebinarnej nauczycielki, której losy są dość nietypowe. Odnajduje ona miłość życia i razem próbują występować, lecz nie idzie im to najlepiej. Natomiast w warstwie dokumentalnej widzimy Tajlandię po klęsce żywiołowej, z której nie może się podnieść. W to wszystko wplątany jest wątek wielkiej korporacji, która żeruje na tej tragedii. Do tego dużo absurdalnego humoru i zabawy formą filmową dodając tutaj animowane wstawki tworzy dzieło jedyne w swoim rodzaju.
7/10


Bufis – Marzyciel
Konkurs „wolny duch” w pełnej formie, połączenie absurdalnej komedii i politycznego kina akcji o próbie dostania się do lepszego świata. Początkowa część komediowa wypadła lepiej niż późniejsza zabawa formą, która była momentami nieuzasadnienie przegięta. Chociaż krytyka braku logiki w prawie emigracyjnym ciekawa i pewnie potrzebna.
5/10


Już Cię nie Kocham
Kino drogi połączone z coming out of age, bardzo wholsome i zabawne, a przy tym niezwykle przyziemne, momentami brudne i gorzkie. Historia dwójki dzieciaków, które uciekają z domów i podróżują przez obce kraje momentami jest naiwna i uproszczona, ale pełna emocji, które aż wylewają się z ekranu. Czasem pozytywne, czasem negatywne, a film porusza ważne tematy jak buling, czy niezrozumienie międzypokoleniowe. Przy tym jest swoistą antypocztówką europejskich miast, które odkrywane są „od zaplecza”, ale jednak mają niezwykły urok, a sam film jest pięknie nagrany.
7/10


Cyborg
Niewidomy człowiek ma przyczepioną antenkę do głowy, przez co „słyszy” kolory. Dziwne, ciekawe, ale też mocno przeciągnięte, bo materiału tutaj było na pół godziny, a potem już tylko dostajemy szycie i dużo banałów.

5/10



Rebelia Silvera
Film dokumentalny o Amosie Silverze, który stał za grupą sprzedającą marihuanę w Izraelu, która była porównywana do konopnej wersji Ubera. Jednak nie jest to typowy film śledzący lidera grupy przestępczej lub jego śledztwo. A niemal laurka dla osoby, która walczyła ze skostniałym systemem, choć finalnie wcale nie było tak czarno – biało to film jest zdecydowanie stronniczy na korzyść bohatera. Jednak też ciekawie osadza walkę o legalizację w kontekście politycznym.
6/10


Dołącz albo zgiń
Kolejny dokument, tym razem, jak ważne jest uczestnictwo w życiu społecznym na przykładzie różnego rodzaju klubów, do których dołączamy. Przy tym film jest laurką dla Roberta Putmana, który prowadził badania nad tym tematem i można powiedzieć, że poświęcił temu całe życie. Film przedstawia tezę, że amerykańska demokracja ma się źle i życie społeczne jest gorsze, ponieważ amerykanie rzadziej działają w różnego rodzaju klubach. Momentami jest to naiwne, jednak jest to skutecznie udowodnione, a kontekst życia w lokalnym społeczeństwie jest ciekawy. Sam film jest uroczo efekciarski, ale przy tym nie przegięty, przez co ogląda się go bardzo dobrze.
7/10


Slide
Jedyna animacja, na której byłem na tegorocznym festiwalu, oczywiście konkurs wolny duch i oczywiście kino niebanalne i ciekawe. Samą kreskę określiłbym jako specyficzną, żeby nie powiedzieć odrzucającą, ale zgrywa się to z mrocznym klimatem, brudem, tematyką i czarnym humorem. Film o kapitalizmie, wyzyskiwaniu natury w imię zarobku opowiadający historię małego miasteczka, które dostało ogromną szansę w postaci ekipy filmowej, która będzie kręciła tam film. Zarządca, chce ugrać na tym jak najwięcej nie zważając na naturę czy mieszkańców co próbuje udaremnić gitarzysta, który przyjechał do tego miasta. Jest brutalnie, jest mrocznie, ale dla kontry mamy sporo humoru, a sam przekaz mimo oczywistości jest jak najbardziej adekwatny.
7/10


Miasto
Zostajemy w sekcji „Wolny Duch”, gdzie dostaliśmy dzieło tak dziwne, że nie mogło się nie udać, musical, głównie rapowy z Izraela, który jest jednocześnie filmem noir o śledztwie w sprawie zbrodni. I tak działa i to naprawdę dobrze, filmie w dużej mierze jest śpiewane, a może bardziej rapowany, choć nawet „zwykłe” dialogi potrafią i tak być rymowane. Obserwujemy losy ekscentrycznego detektywa, który podąża za zagadką, która prowadzi go do większego spisku. Jest zabawnie, absurdalnie, a wszystko dzięki zabawie formą oraz tonie absurdalnego humoru. Od premiery „W Trójkącie” nie słyszałem takiej ilości salw śmiechu na Sali. I może cała zagadka i śledztwo nie jest jakieś zanadto skomplikowane, to film jako całość zgrywa się świetnie.
8/10



Szklany Dom
Liam Neeson powiedział kiedyś pamiętne słowa o szukaniu i zabijaniu kogoś. Tworząc tym swoisty gatunek filmów o poszukiwaniu osoby porwanej i ten film do niego należy, tylko osadzony jest na Ukrainie z architektką w roli głównej. Brzmi dziwnie, ale to działa, samo poszukiwanie momentami jest uproszczone, ale proces poprowadzony jest ciekawie i potrafi utrzymać napięcie oraz zaangażować widza. Sama główna bohaterka to postać ciekawa i złożona, tak jak poszukiwana przez nią córka, a swoistą kropką nad i jest fakt, że jest to pierwszy Ukraiński film, jaki widziałem od początku rosyjskiej inwazji, który nic o niej nie wspomina. Co realizacyjnie było pewnie trudne, a pod kątem danie rozrywki w sytuacji wojny naprawdę ciekawe.
6/10


Jak widać filmowo poziom festiwalu był naprawdę ciekawy. Oczywiście dokumenty w porównaniu do Millennium Docs Against Gravity były gorsze, pokazy specjalne bardzo dobre, ale nie porównywalne do Nowych Horyzontów. Jednak siłą festiwalu jest jego różnorodność, która łączy takie produkcje z absurdami mojej ukochanej sekcji „Wolny Duch”. Do tego mający naprawdę mocny konkurs główny i mimo że sam tekst zacząłem od kilku gorzkich słów, to mam ogromny sentyment do tego festiwalu i to kolejna edycja, która potwierdza to. Gdzie może brakuje rozbuchanej otoczki festiwalowej, czy większego rozmachu, jednak broni się samymi filmami i to się liczy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *