Reżyser niejednego filmu akcji Ric Roman Waugh zaledwie miesiąc po premierze „Greenland 2” wraca z nowym projektem.


Oczywiście to kwestia polskich dat premiery, acz nie można odmówić Amerykaninowi konsekwencji. Jego najnowszy film jak głosi tytuł opowiada o samotniku, Masonie, który żyje sam na wyspie, obok latarni morskiej. Raz na jakiś czas odwiedzany przej kuriera, a w zasadzie dziewczynkę, Jessie i jej wujka, którzy dostarczają mu zapasów. Pewnego dnia ta chce dowiedzieć się więcej o nim, jednak Mason ją przepędza. Tego też dnia mamy sztorm i w drodze na statek wujka dziewczyna ma problemy, a statek jej wujka zaczyna tonąć. W tym czasie jej łódka też się przewraca, co widzi z domu Mason, który biegnie jej na ratunek. Udaje mu się wyciągnąć dziewczynę, ale jej wujek idzie na dno razem ze statkiem.


Nasz główny bohater zaczyna opiekować się ocalałą, która powoli zaczyna do niego docierać. Gdy jej noga ulega zakażeniu, ten nawet wyrusza do miasta po leki. I tu warto zaznaczyć, że Mason celowo nie zabrał jej do szpitala i nie opuszcza wyspy. Film odkrywa tajemnice, pokazując perspektywę premier, która musiała odwołać szefa wywiadów w celu uciszenia afery o podsłuchiwanie obywateli. Jednak tak naprawdę przeniosła go do działania pod przykrywką i większej inwigilacji. Okazuje się, że Mason jest bardzo poszukiwaną osobą i na rozkaz MI6 na jego wyspie pojawia się oddział specjalny, który zostaje przez niego spacyfikowany przy panice Jessie. Która jednak rozpoczyna z nim ucieczkę, żeby zapewnić dziewczynie bezpieczeństwo, a sobie kolejną tożsamość.


Na której opiera się cały film, Mason i Jessie uciekają, a gonieni są przez oficjalną grupę wysłaną przez MI6 Oraz nieoficjalnego zabójcę, wysłanego przez byłego szefa MI6. Fabularnie zdecydowanie nie są to najwyższe loty, ba powiedziałbym, że bardzo niskie. Film opiera się na dynamice twardy bohater samotnik oraz dziewczynka, która straciła rodzinę i on zostaje jej jedyną i próbuje do niego dotrzeć. Brzmi bardzo „cheesy” to dodam, że jego jedynym przyjacielem zabity przez atak jednostki na wyspie. No ale spokojnie mamy więcej banału, bo cały konflikt złe MI6 kontra ten szlachetny bohater jest tak prostolinijny. Oczywiście, krytyka MI6 i podobnych służb jak najbardziej słuszna, tylko tak banalna i naiwna, że to jest straszne.


No dobrze, ale to film akcji z Jasonem Statham w roli głównej, więc nie liczą się jakieś głupoty jak fabuła, czy budowanie postaci. No i problem jest taki, że sceny akcji też nie są przesadnie ciekawe ani widowiskowe. Też nie są realistyczne i momentami są głupie, więc nie wyróżniają się niczym. Na szczęście nie ma ich też za dużo, tylko tu wychodzi problem, że film w takim razie nie przyciąga niczym.
Choć do kina ludzi miał przyciągnąć wcielający się w główną rolę Jason Statham. Nie oszukujmy się nigdy to nie był wybitny aktor, ale tutaj wypada wyjątkowo blado. Oczywiście głównie z uwagi na to, jak zbudowana jest jego postać, choć jak każda tu. Mason to wzór nijakiego samotnika o złotym sercu, który cierpi za swoją dobroć, nuda. Wspomniany były szef MI6 to korporacyjne zło wcielone, choć tu jedyny plus, bo wcielający się w niego Bill Nighy to jedyny jasny punkt obsady. Za to Bodhi Rae Breathnach jako Jessie to wzór nijakiego dzieciaka z Hollywood, który deklamuje swoje kwestie.


I taki to jest „Samotnik” to niezwykle nijakie kino akcji, które jest co najwyżej przeciętne w każdym elemencie. Film, który wygląda jakby miał prosto trafić na TV4 na popołudniowe seansy, a obecnie serwis VOD.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *