Po sukcesie „Brutalisty” filmy o architekturze wypłynęły i to kolejny, tym razem Francuski przykład filmu z przedstawicielem tego zawodu w centrum.
Stéphane Demoustier do tego momentu nie miał większych hitów na swoim koncie. Mimo że jego filmy były pokazywane na festiwalach, a i ma na koncie dwa Cezary to „Wielki Łuk” jest jego największym dziełem do tej pory. Mający premierę w zeszłym roku w Cannes w sekcji Un Certain Regard film opowiada historię Otto von Spreckelsen. Architekta z małym dorobkiem, który dzięki bardzo ciekawemu projektowi wygrał konkurs na budowę wielkiego łuku na dwieście lat niepodległości Francji. Architekt podlega pod samego prezydenta, który jest wielkim fanem projektu i daje pełne wsparcie Ottowi, który jednak musi zmierzyć się z biurokracją.
Szczególnie gdy musi walczyć o utrzymaniu projektu, który cały czas jest atakowany. W końcu Otto decyduje się na wsparcie Paula Andreu, cenionego architekta, który ma być głównym wykonawcą jego projektu. Paul jest bardziej skłonny do ustępstw, które mnożą się, gdy projekt ztyka się z wymaganiami prawnymi i kurczącym się budżetem. Budowa zaczyna rosnąc, mimo że między Panami dochodzi do tarć, szczególnie gdy Otto skupia się na wyborze marmuru i nie chce iść na żadne kompromisy. Jednak ściana wyrasta, gdy rząd się zmienia i prezydent, który tak wspierał projekt, traci na znaczeniu.
Głównym tematem filmu zdaje się być walka perfekcjonizmu z rzeczywistością. Walka o ustępstwa i kompromisy, których nie dopuszcza Otto. Film eksploruje ten temat, szczególnie gdy zestawia dwójkę Otto i Paul, którzy mają różne do tych tematów. Ta walka w podejściu do pracy, projektów, a może nawet życia działa dzięki temu, że film nie ocenia słuszności postaw, a przedstawia je, ukazując konsekwencje działań. Mimo że film skupia się na architekturze i samej budowie to sam motyw jest bardzo łatwy do przełożenia na inne aspekty życia, a w gruncie rzeczy skupia się na emocjach i wpływie wydarzeń na bohaterów. Widać to szczególnie po przemianie Otto, którego walka o projekt dosłownie wyniszcza. Z drugiej strony ciekawy jest aspekt tego, że sam Otto przed projektem miał bardzo małe doświadczenie i zlecenie, które nazywa dziełem życia, mogło go przerosnąć. To ciekawe ukazanie walki wewnętrznej bohatera, który zaczyna rozumieć swoją sytuację.
Wróćmy do architektury, która jest w centrum filmu. Ukazana jest w bardzo przystępny sposób, ale też z dużym szacunkiem. Widać perfekcjonizm bohatera, rozumiemy, czemu nie chce iść na kompromisy i jak ważny jest oryginalny projekt i wybory. Oczywiście eksperci w temacie będą widzieć tu uproszczenia, jednak uważam, że film dobrze balansuje między podejściem z szacunkiem do architektury, ale też niewchodzeniem przesadnie w szczegóły.
Bardzo dobrze na ekranie ogląda się duet Claes Bang i Swann Arlaud, starcie odmiennych charakterów, które sprzedane jest w naturalny sposób. Ich granie na kontrze jest niezwykle naturalne i nieprzesadzone, a przy tym wystarczające, by dobrze sprzedać ich konflikt, jeżeli chodzi o podejście do projektu. W kontrze mały minus za trochę przesadzoną rolę Xaviera Dolana jako urzędnika. Francuz momentami burzy naturalność przerysowaniem swojej postaci, choć też potrafi mieć świetne sceny, do czego nas w przeszłości przyzwyczaił.
„Wielki Łuk” to bardzo dobre kino o ludzkich ambicjach, o niechęci do pójścia na kompromis i walce o obronę swoich idei, ale też, jaki to ma wpływ na człowieka. Kino z szacunkiem do architektury, która jest tu punktem centralnym, acz ukazana w przystępny sposób.
7/10

