Gutek Films dowozi nam film o dwójce, która wyruszyła w drodze przez Szkocję.


Holenderski reżyser tego filmu, Bart Schrijver nie ma na koncie rozpoznawalnych dzieł. Ten za sprawą dystrybucji firmy Pana Romana wszedł do polskich kin. Opowiada historii dwójki przyjaciół, którzy postanawiają przejść sześciuset kilometrową drogę przez Szkocję. Ich plan zakłada zrobienie tego w 28 dni, podczas których będą spali w jednym namiocie, a wszystkie potrzebne rzeczy będą nieść w plecakach. Szybko dowiadujemy się, że przez ostatnie lata nie mieli zbytnio kontaktu, ponieważ Chris pyta Lluisa o jego pracę, jako operatora kamery na weselach, a ten mówi, że zrezygnował trzy lata temu.


Panowie idą, śpią, jedzą, grają w Uno i mało rozmawiają, pierwsze dni są dość spokojne, droga jest dość prosta. Po kilku dniach trafiają do miasta, po którym będą wiele dni bez dostępu do sieci telefonicznej. Chris dzwoni do swojej firmy, gdzie dowiaduje się, że jest ciężko i jego dłuższa przerwa w pracy może być problematyczna. Podczas jednej z rozmów z Lluisem dowiedzieliśmy się, że jego partnerka jest w ciąży, więc stawka jest wysoka. Natomiast Lluis ewidentnie kuleje i mówi, że ma problemy z kolanem. Proponuje dwu-trzydniową przerwę, jednak Chris postanawia ruszać i rzuca, że Lluis może odpocząć i dołączyć do niego za kilka dni korzystając z autobusu.


Tak się dzieje i to jest pierwsze spięcie dwójki, które potęgowane będą przez trudniejszy teren i warunki pogodowe. Główną osią ich narastającego konfliktu jest różnica w podejściu do życia. Chris pracuje na co dzień w IT, ma żonę, z którą spodziewają się dziecka i dla niego to może być ostatnia taka szansa na taką wyprawę. Natomiast Lluis jest na etapie szukania siebie. Dwójka też ewidentnie nie miała najlepszego kontaktu przez ostatnie lata i brak szczerej komunikacji teraz. Film eksploruje ten temat, szczególnie że panowie bardzo mało się odzywają, bardziej kontemplując otoczenie.


Wróćmy do różnicy na etapie w życiu, jest to powracający motyw w filmie, który czasem pada wprost, a czasem bardzo subtelnie. I to jest świetne połączenie, film nie wybiera, co jest właściwe czy nie, a ukazuje na przestrzeni miesiąca wady i zalety przez wpływ na człowieka. Jeżeli chodzi o temat komunikacji międzyludzkiej, ta jest tutaj ukazana bardzo dysfunkcyjne między dwójką głównych bohaterów. Którzy jednocześnie świetnie nawiązują relacje z mijanymi na trasie ludźmi, z którymi wydają się bardziej szczery niż między sobą. Jakby łatwiej być otwarty na obcego niż bliską osobą.


Zdaje się, że trzecim bohaterem filmu jest sam teren, przez który idą. Piękne Szkockie pustkowia, rozległe krajobrazy i małe miasteczka, przez które przechodzą. Połączenie piękna i surowości, niebezpieczeństwa i pola do odpoczynku mentalnego, wszystko podlane, no niemal dosłownie pogodą. Od ulewy do słońca, gdzie niemal czujemy tę wilgoć z ekranu. Wygląda to w obrazku majestatycznie, a jednocześnie kontrowane jest to klaustrofobicznymi ujęciami z namiotu, celowo budując ciekawe dysonans wizualny.


„Wędrówka na północ” to kino drogi o męskiej przyjaźni wystawione na próbę, gdy Panowie są na różnych etapach w życiu, a komunikacja zawodzi. Przy tym porusza masę innych tematów, które są prowokowane przez tę wyprawę, pięknie ukazaną w obrazku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *