Czy świat oszalał, bo dwudziestojednoletni twórca internetowy Kane Parsons zrobił z A24 film, który jest sukcesem komercyjnym i krytycznym?


Można powiedzieć, że tak. Film zarobił ponad ćwierć milion dolarów z budżetem dziesięciu milionów oraz jego odbiór jest bardzo pozytywny. Fakt, że twórcy internetowi odnoszą sukcesy w kinie, nie powinien już nikogo dziwić, natomiast wiek, w którym zrobił to Brytyjczyk, już budzi wrażenie. Film opiera się na znanej legendzie miejskiej, wielokrotnie adaptowanej w internecie w tym amatorsko przez reżysera. Jednak od początku, czyli lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku.


Głównym bohaterem opowieści jest Clark, mężczyzna w średnim wieku, który jest właścicielem wielkopowierzchniowego sklepu z meblami. Wiele o bohaterze dowiadujemy się z jego sesji terapeutycznych u Dr Mery Kline. Okazuje się, że rozstał się niedawno z żoną, co było jej decyzją, a teraz jest rozgoryczony i mieszka w sklepie. Terapeutka wskazuje mu przyczyny jego problemów, jednak on je odrzuca. Pewnego dnia jego sklep odwiedza elektryk, z którym dochodzą do wniosku, że coś jest nie tak z instalacją, która pobiera zbyt dużo prądu, znajdują też tajemnicze bezpieczniki, których nie powinno być.


Pewnej nocy mężczyźnie znowu gaśnie telewizor i zaczyna wariować światło, idzie więc do bezpieczników i zaczyna wszystkie wyłączać, co nie zmienia, a potem nagle wszystko gaśnie. Gdy światło wraca, ten odkrywa przejście w ścianie, czytaj to, że jego ręka przez nią przenika. Zdziwiony przechodzi przez ścianę, żeby odkryć po drugiej stronie ciąg biur i dziwnych pomieszczeń wypełnionych losowymi przedmiotami. Po kilku przejściach tworzy plan tego miejsca i zaczyna opowiadać o tym terapeutce, która mu nie wierzy. Ten ściąga znowu ekipę, która pomagała kręcić mu reklamę jego sklepu i przechodzą razem przez ścianę, żeby nagrać to miejsce. Gdy zapuszczają się dalej niż kiedykolwiek wcześniej, Clark był zdają sobie sprawę, że narazili się na wielkie niebezpieczeństwo.


Z pozoru jest to prosta opowieść, typowa dla horroru, można się domyśleć, co zdarzy się później, lecz nie chce zdradzać za dużo. Jedną z głównych zalet filmu jest ta aura tajemnicy. Te niewyobrażalne przejście, te pomieszczenia po drugiej jego stronie, jakieś głosy i poprzestawiane przedmioty w nim. Wiem, że gdzieś tam jest zagrożenie, jednak nie widzimy go. Film buduje na tym napięcie i wychodzi mu to bardzo dobrze, dodatkowo podsyca to ujęciami „found footage”, których użycia w teorii nie jestem fanem, lecz tutaj w niektórych momentach sprawdzają się dobrze. Gdyż wciąż nie pokazują za dużo, a film nie chce rozwikływać tej zagadki, lecz zajmuje się samym procesem szukania odpowiedzi, a może nawet bardziej odnajdywania się w tej sytuacji.


Dobrze zgrywa się to z aspektem psychologicznym tego filmu. Clark podczas sesji terapeutycznych odgrywa sceny z przeszłości, które doprowadziły go do miejsca, w którym jest teraz. Postać terapeutki jest tutaj lustrem, które odbija emocje duszone w sobie i przez to otwiera bohatera na nie. I tego efektu mamy świetnie ukazane w trzecim akcie, gdzie wchodzimy bardzo mocno w strefę psychologiczną bohaterów. Bez zdradzania szczegółów to tam film nabiera najwięcej głębi, zadając widzowi wiele ciężkich pytań i ciekawie obrazując bohaterów, które może być naszym odbiciem.


Wcielający się w Clarka Chiwetel Ejiofor ma tutaj najlepszą rolę od lat. Od niemal komediowego ukazania go w reklamie przez strach w pierwszej wizycie po drugiej stronie ściany, po jego oportunizm. Świetnie zagrany, tak samo, jak emocje podczas sesji terapeutycznych, tu po drugiej stronie dobrze wtóruje mu Renate Reinsve, która mimo wszystko przy swoim ekranowym partnerze schodzi trochę na drugi plan. Warto też pochwalić świetne oddanie tytułowych „backrooms” na ekranie. Świetnie budujące uczucie klaustrofobii w niekończących się korytarzach, pełnych losowych rzeczy, które z czasem stają się coraz dziwniejsze.


„Backrooms. Bez wyjścia” to film, który świetnie buduje się na tajemnicy, której nie chce desperacko odkryć, a bawi się samą niewiedzą i szukaniem odpowiedzi. W tym znajduje więcej na temat ludzkiej psychiki i nawet jeżeli te myśli nie są najbardziej odkrywcze, to dają duże pole na przemyślanie. W esencji to bardzo dobry horror, który jednocześnie nie przytłacza widza.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *