Bob Odenkirk powoli staje się synonimem gatunku filmowego, którego ten film jest przykładem.
I oczywiście nieprzypadkowo wciela się tutaj w główną rolę, czyli mężczyznę w średnim wieku po przejściach, który potrzebuje spokoju, żeby zacząć od nowa. Dlatego trafia do małego, tytułowego miasteczka Normal. Absolutnie urocze i spokojne miasto w USA, z małą, bardzo zżytą społecznością. Tam ma zostać na dwa miesiące szeryfem zastępczym po śmierci poprzedniego. Tymczasowy szeryf poznaje miasto, gdzie jak się okazuje, nic się nie dzieje, a największe problemy to kłótnia w sklepie, czy zły kolor włóczki dostarczony do innego sklepu.
Jednak oczywiście musi przytrafić się zwrot akcji w tym wszystkim, ten jest już zaznaczony na początku, gdy w scenie otwierającej szef yakuzy wysyła swoich ludzi do tego miast, żeby ci odkupili swoje winy. Kolejne ziarenka to komentarze odnośnie do nowego burmistrza i stopniowe odkrywanie, że śmierć byłego szeryfa była niepokojąca. Natomiast jego córka zachowuje się bardzo dziwnie, jednak momentem przełomowym jest alarm z banku. Młoda para próbuje obrabować bank, tylko że to jedne z najbardziej nieudolnych napadów w historii. Podczas którego niespodziewanie dochodzi do dzikiej jatki, ale nie zdradzajmy za dużo.
Sam główny zwrot akcji jest bardzo dobrze sprzedany i jako widz nie wiemy przez jakiś czas, o co chodzi. Mimo że nawet zwiastun nam go zdradza, to nie wiemy jego finalnych skutków, a te są bardzo ciekawe. Od tego momentu film przeradza się w kino akcji i tutaj wrócę do początku, bo bardzo to przypomina inne produkcje, w których grał Odenkirk. Jak obie części filmu „Nikt”, gdzie nagle okazywał się super zabójcą i tutaj też tak jest. Choć przedstawione w jeszcze luźniejszy sposób, jakby wszystko udawało mu się przypadkiem. I trzeba przyznać, że film działa i jak ten luźny film akcji, ale też pozostaje w ogólnie przyjętym realizmie, choć sama intryga jest mocno szalona.
Acz działa i uważam, że nie przypadkiem. Po pierwsze sama intryga jest ciekawa, mimo że tak jak wcześnie pisałem, już zwiastun zdradza nam fakt zwrotu akcji, acz nie zdradza czemu i jak to się stało i odkrywanie tego jest bardzo zajmujące. Jesteśmy wtedy mocno z bohaterem, który tak jak widz musi rozwiązać tę zagadkę. Działa też dobrze jako kina akcji, bo jest po prostu dobrze zrealizowanym i kreatywnym kinem akcji z tym dystansem do siebie, lecz też bez przegięcia. Bardziej idzie w przypadek i to, jak jest kreowany przez nieudolność, a nie żartowanie co kilka sekund. Do tego same sceny batalistyczny są po prostu efektowne i dobrze się je ogląda.
Na sam koniec zostawiłem bohaterów, bo tu mam trochę problem, z jednej strony są oni bardzo sztampowi i aż za bardzo idą w archetypy bohaterów. Z drugiej strony to podkreśla tę prostotę opowieść, która jest tak skuteczna. Znudzony policjant w średnim wieku to klisza aż boli, ale i idealny start opowieści. Jego motywacje są łatwe do sprzedania i to działa, też pewnie dlatego, że Bob Odenkirk jest po prostu idealny do takich ról. W drugim planie mamy także całą plejadę dobrze zbudowanych archetypów, a samo miasteczko zdaje się ciekawym bohaterem tej opowieści.
„Normal” to normalne kino, na którym będziemy się dobrze bawić. Jest tutaj sporo klisz i kopii gatunkowych, acz są dobrze poprowadzone i sprzedane, gdzie pod tym jest dużo kreatywności, ciekawych rozwiązań i Bob Odenkirk.
6/10

