Horror, który znikąd stał się hitem i o jego reżyserze Curry’m Barkerze stało się głośno.
Młody Amerykanin do tej pory miał kilka filmów, które nie przebiły się do szerszej świadomości widzów. W tym skupia się na losach młodego chłopaka, Beara, który kończy szkołę i z grupą przyjaciół zaczyna zastanawiać się, co chce dalej robić w życiu. Film zaczynamy od sceny, gdzie z koleżanką i przyjacielem ćwiczą rozmowę, w której wyzna miłość Nikki, dziewczynie z paczki, z którą zna się już od wielu lat. Idzie mu to bardzo topornie i jest zażenowany sytuacją, na domiar złego po powrocie do domu okazuje się, że jego kot dobrał się do jego leków i zdechł.
Z uwagi na to chce zrezygnować z wyjścia z grupą znajomych, jednak po namowie Nikki decyduje się na to. Podczas drogi na spotkanie kupuje dla niej patyczek, który ma spełnić jedno życzenie. Podczas wyjścia kilkukrotnie próbuje wyznać jej uczucia, jednak coś im przerywa. Gdy Nikki chce wcześniej wrócić do domu, ten proponuje jej odwiezienie i zaczyna zachowywać się dziwnie. Ta na koniec wprost pyta go, czy są tylko przyjaciółmi, czy On chce czegoś więcej, na co on odpowiada, że obecna sytuacja – przyjacielska mu odpowiada. Gdy Nikki wychodzi z jego samochodu, wypowiada życzenie, żeby ona się w nim zakochała i łamie patyczek. Gdy sam ma odjechać, Nikki wraca do niego zachowując się co najmniej dziwnie.
Tak dziewczyna zakochuje się w nim na zabój, można powiedzieć dosłownie, a film wykorzystuje motyw „Be careful what you wish for”. I w zasadzie bardzo ciężko go przypisać do gatunku, zaczynamy od dramatu o dorastaniu, który idzie w stronę thrillera, a także dużo czerpie z horrorów. I tak mieszanka gatunkowa wychodzi mu świetnie. I dla mnie najlepiej działa jako thriller, sposób, w jaki buduje napięcie jest świetny. Wraz z tym jako robi się coraz dziwniej i upiorniej zagrożenie rośnie i niepokój, jaki film buduje.
Równie dobrze film działa jako dramat o dorastaniu, tutaj z perspektywy młodego chłopaka, który boi się wyznać swoich uczuć. Co przeradza się później w trudności w relacjach, nieumiejętności stawiania granic, zależności w związku. Film ciekawie bada, gdzie kończy się zdrowa relacja, a zaczyna obsesja. Jak zazdrość wyniesiona do ekstremum potrafi być niszcząca, ale też widzimy jej przyczyny i to jak się rodzi. Oczywiście jest to popychane do ekstremum, ale same schematy zachowań są bardzo realne.
Tę całą powagę tematyczną i napięcie, które często idzie w nuty horroru, bardzo dobrze przełamuje humor, który jest niezwykle naturalny w tym filmie. Widać, że film był zrobiony przez młodą osobę, która rozumie realia młodych, a co ważniejsze chyba ich język. Oczywiście dużo tutaj hiperboli, acz niezwykle sprawnych i bardzo dobrze podkreślających sytuację, a gdy idą w absurd, są właśnie świetny tłem dla ogólnej powagi tego dzieła.
Warto też pochwalić warstwę techniczną tego filmu, zarówno dźwięk, jak i warstwa wizualna świetnie zgrywa się z klimatem tego dzieła i buduje nastrój. Szczególnie w małych pomieszczeniach, które potęgują uczucie klaustrofobii. Natomiast muzyka, która na początku filmu nie pasowała mi z czasem wkręca się w umysł, do poziomu dyskomfortu, który świetnie zgrywa się z wydarzeniami.
Filmu z gatunku „Elevated horror” powstaje obecnie tak dużo, że przestaliśmy je tak nazywać i mówimy o nich po prostu horrory, acz uważam, że w mało którym przypadku to pasuje tak jak tutaj. Działa zarówno jako pomysłowe połączenie thrillera z horrorem, ale też jako dramat.
7+/10

