Po dobrym przyjęciu i ogromnym sukcesie frekwencyjnym pierwszej części musicalu nie musieliśmy długo czekać, żeby wrócić do świata Oz.

A wracamy do niego w kluczowym momencie. Glinda stała się czołową postacią w królestwie, jest wzorem do naśladowania i ma rzesze fanów. Jej publiczne ogłoszenie zaręczyn, o których jej partner, Fijero, nawet nie wiedział, miało stworzyć z nich duet idealny. W tym samym czasie Elfaba jest jakby na wygnaniu i chce powstrzymać wysiedlanie zwierząt przez królestwo, jednak jej protest podczas oświadczyn został odebrany niczym atak terrorystyczny, używając obecnej terminologii. Staje się ona wrogiem numer jeden, jednak nie przeszkadza to Glindzie, która cały czas chce pogodzić ją z Czarnoksiężnikiem.

Który, jak już wiemy, jest zwykłym pozerem, o czym wie Elfaba, która ma prawdziwą moc magiczną. Dzięki której wcześniej daje nadzieję swojej siostrze, która w ataku szału niemal zabija swojego partnera, którego ratuje właśnie Elfaba. W dzień ślubu Glindy ma już zawiązać się układ z Czarnoksiężnikiem, zwierzęta mają zostać w spokoju i ma panować porządek. Jednak ta znajduje setki uwięzionych zwierząt, w tym swojego przyjaciela, przez co wpada w furię, co kończy się przerwaniem ślubu. Jeszcze większym zwrotem akcji okazuje się, że…

Dobrze, nie jest to opis filmu, tylko wstęp do tego, co dzieje się dalej, ale trzeba przyznać, że druga część ma bardziej rozbudowaną fabułę, pełną zwrotów akcji. Czy to dobrze? Z teoretycznego punktu widzenia tak, jednak nie do końca. Pierwsza część miała czas na oddech, tutaj go brakuje, bo trzeba odhaczać punkty w opowieści, a przecież film to musical. I jak spojrzymy na największe klasyki musicali jak „Deszczowa piosenka” czy „West Side Story”, mają prostą historię. Która jednak daje wspomniany czas na oddech i na bycie musicalem.

Czy więc drugie „Wicked” jest dobrym musicalem? No też nie do końca, osobiście nie jestem ekspertem od muzyki. Wykonania wydają się ciekawe, potrafią zaangażować, ale też jest ich więcej, przez co mniej zapadają w pamięć. W pierwszej części mieliśmy „Popular”, które stało się hitem i żyło poza filmem, tutaj w to wątpię, szczególnie że od premiery już trochę minęło i powinno to się stać. Jednak wracając, trzeba oddać, że są ciekawe, tak jak ich aranżacje.

Czy pod względem emocjonalnym film potrafi zadziałać? To już trochę bardziej osobista kwestia. Na pewno trzeba przyznać, że film potrafi dobrze budować punkty kulminacyjne, nie raz zaskoczyć i bez wątpienia sporo tu się dzieje, a końcówka dostarcza. Znowu uważam, że historia Elfaby pod tym względem jest ciekawsza, z mocnym skrętem w proekologiczną ścieżkę, w której jednak można doszukiwać się innych przesłań.

Powinno tu się wspomnieć jeszcze o obsadzie, ale powiedziałbym, że poziom jest bardzo podobny do poprzedniej części. Dla mnie zbyt widoczna teatralna maniera, ale Ariana Grande, jak i Cynthia Erivo, są przekonujące w swoich rolach, choć nie zapadają one tak bardzo w pamięć jak w pierwszej części. Może poza Jeffem Goldblumem, który bardzo karykaturalnie wciela się w Czarnoksiężnika, ale efekt tego jest bardzo ciekawy.

Druga część „Wicked” to ewidentny zjazd po bardzo dobrej jedynce, film, który powstał na fali sukcesu, a efekt raczej nie jest tak zadowalający. O filmie nie jest już tak głośno i zarobił dużo mniej niż pierwsza część. Nie jest to też zły musical, bliżej mu do bolesnej przeciętności i próby zamknięcia historii z setkami milionów dolarów zarobku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *