Bracia Philippou po niespodziewanym sukcesie „Mów do mnie” kontynuują współpracę z A24 przy nowym projekcie.

Po pierwszym filmie Australijczyków mówiło się, że jego sukces to była niespodzianka, nieraz wskazując na młody wiek rodzeństwa (32 lata) oraz przeszłość jako youtuberzy. Jednak po dobrym przyjęciu pierwszego filmu utrzymanie poziomu nie było prostym zadaniem, szczególnie że poszli w poważniejszą stronę, zostając w gatunku horroru. Film zaczyna się od sceny, w której starszy brat, Andy, odbiera niewidomą siostrę, Piper, ze szkoły i wracają do domu, gdzie ich ojciec nie wychodzi spod prysznica. Dzieci wchodzą po pewnym czasie do łazienki i okazuje się, że ojciec nie żyje. Andemu brakuje trzech miesięcy do osiemnastego roku życia i nie może zostać opiekunem siostry, więc razem trafiają do rodziny zastępczej.

Nie było to też proste, Andy miał za sobą trudne dzieciństwo i początkowo nie chciał być przyjęty, jednak finalnie dwójka została razem. Pod skrzydła wzięła ich samotna kobieta, od początku zbliża się do Piper, co wydaje się łączyć z tym, że też miała niewidomą córkę, która zmarła w podobnym wieku. Wychowuje też inne dziecko, chłopaka po traumatycznych przejściach – Olivera. Chłopak jest bardzo dziwny, nie mówi i ma dużo widocznych blizn. Opiekunka rodzeństwa, Laura, zaczyna mieszać w głowach dzieci. Andy zaczyna kwestionować siebie i swoje zachowania, natomiast dziewczynkę stara się przekonać, że jej brat może stanowić dla niej zagrożenie.

Zaczyna to eskalować, a we wszystko wplątany jest Oliver, ale nie chcę zdradzać za dużo, bo odkrywanie tajemnic jest kluczem do tego filmu. Właśnie tajemnice – film świetnie bawi się tym, co przedstawia widzowi i ile informacji mu podaje, a zarazem tajemnice, które mają bohaterowie między sobą, są bardzo ważnym motywem. Łączy się on z wątkiem dramatycznym filmu, który eksploruje bardzo ważne i trudne tematy. Przemoc w rodzinie, przekazywanie jej z pokolenia na pokolenie, faworyzowanie dzieci i ich perspektywa na takie zachowania, czy utrata bliskich i godzenie się z tym.

Poważnie jak na kino gatunkowe, które jest pomiędzy thrillerem psychologicznym a body horrorem. Uważam, że w obu przypadkach działa bardzo dobrze, szczególnie ten pierwszy bardzo dobrze buduje napięcie na rywalizacji pomiędzy Andym a Laurą o opiekę nad Piper. Kolejnego poziomu nadaje jej to, co dzieje się w tle – nietypowe zachowanie Olivera, dziwne wideo, które ogląda Laura i wiele więcej. Im dalej, tym bardziej wchodzimy w klimaty brutalnego body horroru. Dużo tutaj scen samookaleczania, które są niezwykle brutalne i ukazane naturalistycznie, ale także mamy kilka scen „akcji”, które także są niezwykle krwawe. To połączenie zagrożenia psychologicznego i ilości fizycznej brutalności powoduje w widzu ogromny niepokój podczas oglądania.

Jednak film nie potrafi tylko straszyć, a i opowiedzieć dużo, jeżeli chodzi o dramat bohaterów. Tak naprawdę każdy z głównych aktorów spektaklu domu Laury przeżywa jakiś dramat. Często odbija się on na innych bohaterach domu i staje się ich dramatem. Czasem są to kwestie widoczne na ekranie, a czasem rozgrywają się głęboko w bohaterach. Jest to świetne rozbudowanie bohaterów, z którymi możemy się identyfikować i przez to podchodzimy emocjonalnie do wydarzeń. Sami bohaterowie mają tutaj dużo do zaoferowania i ciekawie ich odkrywa się wraz z trwaniem filmu. Rodzeństwo na początku, a pod koniec filmu to inni ludzie, ale nie dlatego, że nienaturalnie się zmienili, tylko dlatego, że dowiedzieliśmy się o nich więcej i zmieniliśmy postrzeganie ich. Choć oczywiście od pojawienia się na ekranie króluje Sally Hawkins jako Laura, która jest przerażająca od samego początku i wiemy, że – kolokwialnie – „coś jest z nią nie tak”, a mimo to czasem udaje się oszukać widza.

Czy „Oddaj ją” to horror roku? Jest na to duża szansa. To świetny film, który buduje emocje na wielu poziomach, dzięki czemu potrafi nie raz przerazić, ale przy tym jest niezwykle wciągający i nie możemy oderwać od niego wzroku.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *