Film otwarcia zeszłorocznego festiwalu Nowe Horyzonty, który od festiwalu w Cannes zbiera liczne zachwyty, gdzie został nagrodzony zarówno za reżyserię, jak i za główną rolę męską.


Kleber Mendonça Filho to twórca, którego filmy mogliśmy już w Polsce oglądać, jednak nigdy nie przedarł się on do szerszej świadomości widzów. Tutaj jest spora szansa, że to się stanie, choć też trzeba uczciwie przyznać, że dwuipółgodzinny montaż może trochę odstraszać widzów. Sama historia w większości osadzona jest w drugiej połowie lat ’70 ubiegłego wieku w Brazylii, choć pojawia się tam też wątek współczesny. Śledzimy historię Marcelo, naukowca, akademika, który ze swoimi współpracownikami pracują nad przełomowymi projektami, jednak o tym dowiemy się później. Na początku wiemy, że interesują się nim służby, a sam musi się ciągle przemieszczać.


Historia rozgrywana jest w momencie, gdy Brazylią, rządzi wojsko i każdy przejaw kreatywności, patrz zachowanie Marcelo i jego kolegów bywa odbierane źle. Mamy tutaj sytuację, w której akademikom zabiera się fundusze, a potem oskarża o współpracę z wrogimi mocarstwami, bo przecież jeżeli mają od kogoś fundusze to od nich. Jednocześnie sam główny bohater stara się chronić swoją rodzinę, przy tym próbując odkryć prawdę na temat swoich przodków. I tu warto dodać, że film rozgrywany jest w kilku liniach czasowych, jednak nie ma to na celu tworzenia skomplikowanej struktury, a nadania kontekstu wydarzeniom, które widzimy.


Film można podzielić na dwa elementy, które eksploruje. Z jednej strony jest to thriller politycznym na temat sytuacji w Brazylii w tamtym okresie. Z drugiej jest to wątek rodzinny, osobisty, Marcelo jako głowa rodziny i jej obrońca, choć nie do końca. Jest to historia człowieka na granicy złamania, który wiele przeszedł, jednak ma jeszcze czego bronić. Jest to świetnie przedstawione, często dzięki wspomnianym, nadającym kontekstu retrospektywą, ale i dobrze nakreślonym bohaterom. Dla przykładu teść głównego bohatera tworzy z nim relację, która jest bardzo ciekawa, a przy tym realistyczna, a jest tutaj masa, często niełatwych, ale bardzo prawdziwych emocji. I tu trzeba oddać, że nagroda aktorska z Cannes, dla wcielającego się w Marcelo, Wagnara Moury była jak najbardziej zasłużona. Tworzy tutaj postać, którą łatwo byłoby zaszufladkować, jednak przez całość trwania filmu udaje mu się temu uciec, a przy tym jest to bardzo spójny. Dla aktora to kontynuacja jego powrotu do większych ról, po pamiętnej roli Escobara w „Narcos” jego kariera trochę przycichła, jednak ostatnie lata ma dobre, a tym filmem nawiązuje, lub nawet przebija swoją najważniejszą rolę do tej pory.


Wracając do filmu, jako kina politycznego tutaj też doznajemy dużo dobrego. Film jednocześnie nie tłumaczy sytuacji w tamtym czasie w Brazylii, jednak w subtelny sposób ukazując działania służb, mówi o niej bardzo dużo. Sam aspekt thrillera jest tutaj bardzo dobrze poprowadzony, film świetnie cedzi informacje widzowi, tak żeby nie zgubić go w akcji, ale nie dać ich przesytu. Powodując wrażenie, że jesteśmy cały czas krok za bohaterami, co potęguje emocje.


Brazylijski kontekst to także szeroko rozumiana warstwa wizualna tego filmu, który wygląda świetnie. Efekt postarzenia, pewnego prześwietlenia obrazu nadaje obrazkowi klimatu, a przy tym wygląda świetnie. Warto dodać, że film kręcony jest w bardzo różnorodnych lokacjach, które czuć. Pomieszczenia są duszne, pustynia gorąca, a miasto tętni życiem i nie są to puste slogany, czuć to w obrazie.


„Tajny Agent” to przykład kina świetnie łączącego gatunki, thriller polityczny miesza się tu z rodzinnym dramatem, a w tle mamy upalną Brazylię lat ‘70 ubiegłego wieku. Świetna reżyseria i genialna pierwszoplanowa rola Wagnara Moury to ogromne plusy, ale nie jedyne powody do obejrzenia tego działa.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *