Marokańska reżyserka Maryam Touzani wraca po czterech latach od nagrodzonej w Cannes „Turkusowej Sukienki”.
Co prawda w sekcji „Un Certain Regard”, sam pozytywnie oceniłem ten film, choć z perspektywy czasu niemal nic o nim nie pamiętam. Wygląda na to, że ten film dostanie szerszą promocję kinową. Opowiada losy starszej kobiety, Marii w Marokańskim mieście Tanger, z uwagi na bliskość Hiszpanii miasto gdzie mieszka się kultury i obywatele tych państw. Do kobiety niespodziewanie przyjeżdża córka, z którą spędzają miło czas. Lecz to się zmienia, gdy ta nagle prosi matkę o przysługę. Choć prosi to złe słowo, informuje Marie, że chce sprzedać mieszkanie, w którym matka mieszka i zabrać ją do Madrytu gdzie ta mieszka.
Nie zaskoczę stwierdzeniem, że Maria nie jest zadowolona z tej decyzji i nie chce wyjechać z Tangeru. Początkowo godzi się na przeniesienie jej do domu opieki, gdzie delikatnie mówiąc, spędza czas nudząc się całymi dniami. Wpada na plan ucieczki z tego miejsca i nielegalnego mieszkania w swoim starym domu. Jej celem staje się teraz stopniowe odkupienie swoich mebli sprzedanych przez córkę oraz unikanie agenta nieruchomości jednocześnie oszukując córkę, że dobrze mieszka jej się w domu opieki. Żeby zebrać pieniądze organizuje dla sąsiadów transmisje meczów piłkarskich z poczęstunkiem, co nie spodoba się konkurencji i policji.
Brzmi to na dość snujące się dzieło i mogę zaskoczyć, że w ogóle tak nie jest. Mimo że film to dramat obyczajowy i to o osobie w starszym wieku to film ma naprawdę bardzo dobre tempo. Szczególnie od momentu opuszczenia domu opieki film nabiera rumieńców. Przy tym nie zabiera mu to powagi sytuacji, film w dokładny sposób przedstawia takie tematy jak nieporozumienia międzypokoleniowe, czy ogólnie niezrozumienie osób starszych. Ważny jest tutaj wątek przywiązania do miejsca, w którym się żyje, których ludzi się zna.
Jest takie powiedzenie, że starych drzew się nie przesadza i jest to dobre odniesienie do tego filmu. Te niezrozumienie sytuacji Marii przez córkę, gdy uwypuklone jest, gdy w filmie pojawia się wątek relacji Marii z mężczyzną w swoim wieku o równie ciężkiej przeszłości, w którym znajduje zrozumienie. Pokazuje to też siłę ludzi, jednostek i społeczności, tutaj organizacja transmisji jest świetnym symbolem wspólnoty, w której czasem dochodzi do konfliktów, ale ludzie podchodzą do siebie z szacunkiem i wspólnym celem.
W centrum tego jest sama Maria, świetnie napisana bohaterka, starsza Pani, która postawiona przed krawędzią znajduje w sobie energie do działania i ukazane jest to w sposób niezwykle naturalny. Niewymuszone poczucie humoru, żyłka do interesów, która doprowadza ją do sytuacji, w której w jej domu młodzi ludzie oglądają mecze. W tym szaleństwie jest metoda, bo to charakter Marii nadaje pazura tej produkcji. Także Tanger, a w zasadzie okolica, w której mieszka Maria staje się kluczem do tego filmu, miasto na przecięciu Europy z Afryką, Hiszpanią, a Maroko. Kulturowo wcale tak nam nieodległe i niezwykle piękne samo w sobie.
„Drugie życie” to bardzo dobry film, który jest czymś pomiędzy dramatem obyczajowym, a feel good movie czerpiąc co najlepsze z obu. Ukazuje złożone tematy z należytym szacunkiem i dbałością o detal, ale przy tym jest przystępnym kinem, które po prostu dobrze się ogląda.
7/10

