Po dwóch latach od tragedii łodzi podwodnej polski YouTuber SciFun wypuszcza trzyczęściowy reportaż na temat tragedii, jak i firmy, która za nią stała.

Netflix też wypuszcza dokument, i to od znanego i cenionego twórcy filmów dokumentalnych. Weźmy dla przykładu film „Ikar” o aferze dopingowej, który swego czasu był niemałym hitem. Tutaj zabiera się za dość głośną sprawę sprzed kilku lat. Wtedy to grupa bogaczy w statku badawczym wypłynęła na „zwiedzanie” wraku Titanica na głębokości około czterech kilometrów pod poziomem morza. Jak wiemy – łódź nie przetrwała, w przeciwieństwie do Titanica, który mieli zobaczyć.

Jednak zacznijmy od początku – film opowiada o historii firmy i powstaniu łodzi Titan. Pokrótce też przedstawia postać Stocktona Rusha, człowieka, który był pomysłodawcą całego zamieszania. On, wbrew obowiązującym normom, wpadł na pomysł zbudowania łodzi podwodnej, która będzie mogła zejść na głębokość wielu tysięcy metrów – z włókna węglowego. W dokumencie przedstawia zalety tego materiału, np. wagę w porównaniu do metalu – jednak powoli odkrywamy też wady. Widzimy, jak z ekspedycji na ekspedycję jest coraz gorzej. Mimo to firmie kilka razy udaje się zejść do wraku Titanica.

Film jest zbudowany w bardzo ciekawy sposób. Nie skupia się na historii chronologicznie, tylko na chronologicznym ukazaniu pracowników, którzy odeszli lub zostali zwolnieni z OceanGate. To rozmowy z nimi napędzają historię – oczywiście z ich perspektywy – od opowiedzenia, czym się zajmowali, po to, czemu odeszli lub zostali odprawieni. A pomiędzy – niesamowita historia tego, co w OceanGate nie grało. Bo może na ten moment nie wybrzmiało to wystarczająco dobitnie – tam nic nie grało. Poziom tego, jak granice bezpieczeństwa były bezmyślnie przesuwane, a niebezpieczeństwa ignorowane, był aż niesamowity.

Tak jak postać wspomnianego Stocktona Rusha – choć tak naprawdę nie. Dokument bardzo dobrze ukazuje go jako nowoczesną wersję „niepoważnego marzyciela”. Człowieka z wielką ideą i zbyt małą wiedzą, który nie dostrzega przeciwności, przez co ryzykuje własnym oraz cudzym życiem. Osoba kreująca się na następnego Elona Muska czy Bezosa, z ogromnym kompleksem i silnym przekonaniem o konieczności łamania zasad. Jednocześnie pokazując, że niektóre zasady są potrzebne – co może być ironią w kontekście jego przekonań. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że dziełem jego życia było udowodnienie czegoś, co sam próbował obalić.

Zacząłem od materiału SciFuna, który niedawno dosłał trzecią i ostatnią część. I przyznam – pod względem merytorycznym i szerokości spojrzenia na sprawę, to materiał youtubera wygrywa zdecydowanie. Jednak są rzeczy, które film robi lepiej – na pewno wcześniej wspomniane spojrzenie byłych pracowników. Jest tutaj też bardzo dużo dobrych materiałów, które wcześniej były niedostępne. Wiele z nich nadaje nowych kontekstów w odbiorze osób.

Najważniejsze jednak jest to, jak film buduje dramatyzm – mimo że to dość typowy dokument. Nawet taki, którego zakończenie znamy, i tak potrafi zbudować emocje w widzu. Choć zaznaczę, że pod tym kątem końcówka jest aż ciut przesadzona.

Historia „Titana” – dla ludzi, którzy zarówno znają temat OceanGate, jak i dla tych, którzy nic o nim nie wiedzą. Pokazuje ciekawe konteksty i potrafi sprzedać historię i dramatyzm w opowieści, której finał dobrze już znamy.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *