Jan Komasa po pięciu latach przerwy dostarczył nam niemal w tym samym czasie dwa filmy, z czego ten będący obecnie w kinach wdaje się być ciekawszy.


Choć obiektywnie przyznam, że na „Rocznicy” nie byłem, to po innych opiniach widzów i krytyków widać, że to „Dobry chłopiec” jest lepiej ocenianym dziełem. Ważne zaznaczenie, że oba te filmy zostały nagrane w większości z zagraniczną obsadą. Film zaczyna się od szybkiego montażu z wieczoru młodego chłopaka, Tommy’ego, który jest mocno imprezowy. Po wielu różnych substancjach kończy dzień sam, zataczając się nad razem po spokojnej Londyńskiej ulicy, gdzie zgarnia go samochód. Następnie dostajemy scenę, gdzie emigrantka próbuje dostać pracę u ekscentrycznego mężczyzny, który finalnie każde podpisać jej klauzule o poufności. Po przyjęciu do pracy jako pomoc domowa kobieta poznaje nietypowych jego mieszkańców.


Od tej pory cały film odbywa się w owym domu, między kilkoma bohaterami. Zatrudniana dziewczyna, zatrudniający ją mężczyzna, Chris, który wydaje się być wzorem wszystkich cnót i największym nudziarzem na świecie. Jego żona, która zdaje się być pogrążona w głębokiej depresji, ich syn, który zdaje się być trzymany w złotej klatce. I naprawdę przetrzymywany chłopak, Tommy z początku filmu, tylko nie w złotej klatce, a na łańcuchu w piwnicy. Chris obiecuje swojej żonie, że zajmie się sytuacją, czyli w domyśle zajmie się resocjalizacją chłopaka. Zaczyna mu pokazywać filmiki instruktażowe o wadach narkotyków czy jeździe pod wpływam na zmianę z omawianiem jego nagrań rozbojów z przeszłości. Chłopak na początku przeciwstawia się, aż gdy podczas próby zapoznania go z żoną Chrisa rzuca w nią przedmiotem nasączonym swoim moczem. Po tym wydarzeniu Chris zbija go pałką policyjną, po czym Tommy zaczyna pokornieć.


Albo być przerażony Chrisem, film stawia cienką granicę między resocjalizacją a tresurą i wszystko to odbywa się w rejestrach szarości moralnej. Wspomniane pobicie chłopaka jest ukazane jako sadystyczne, acz także nagrania gdzie Tommy znęca się nad młodszym dzieciakiem. Oczywiście nie popieram agresji, która powoduje agresje, tym bardziej resocjalizacji na siłę, choć tu wydaje się działa. Czy działa dzięki brutalnej formie? Chciałbym wierzyć, że nie i tu odsłaniają się te odcienie szarości. Film nie ocenia postawy ani chłopaka, ani rodziny, u której jest, ani nawet nowo zatrudnionej kobiety jako pomoc domowa, która zdaje się być pomiędzy tym wszystkim. Za to pokazuje w suchej formie działania bohaterów, który widz może samemu zinterpretować, a w filmie można doszukać się wielu odwołań, od „ustawy łańcuchowej” po kwestie resocjalizacji.


Nie tylko pod względem interpretacyjnym jest to ciekawe dzieło, bo także, a może przede wszystkim to po prostu bardzo dobry thriller psychologiczny, rozgrywany głównie między Chrisem i Tommym. Który jest jednocześnie brutalny i bardzo zachodzi za skórę, ale także ma w sobie coś wciągającego, przez co nie można oderwać od niego wzroku, co chyba jest definicją dobrego thrillera. Jest to rodzaj przeciągania liny między nimi, w które zostają wciągnięci inni domownicy. Dosłownie i w przenośni Chris popuszcza łańcuch chłopakowi, a ten asymiluje się zachowując rezerwę.


To dzięki czemu film działa to w dużej mierze bardzo dobra obsada, z jednej strony znany z serialu „Dojrzewanie” Stephen Graham jako Chris jest niezwykle naturalny w swojej przerysowanej roli. Jednocześnie człowieka zapatrzonego i prawo i przepisy, ale i creep ze skłonnościami do agresji. W jego żonę równie przerażająco świetnie wciela się Andrea Riseborough, choć w kontrze do ekranowego partnera bardzo oszczędna w ekspresji. I Anson Boon świetny jako młody imprezowicz Brytol, jakich pewnie kojarzymy z wieczorów kawalerskich w dużych polskich miastach.


Nie zapominajmy, że to film Polaka i kilka naszych akcentów jest poza reżyserem. W obsadzie Monika Frajczyk, jako wspomniana emigrantka, tutaj tylko poprawna rola, trochę odstająca od wspomnianej trójki. Za to zdjęcia Michała Dymka są absolutnie świetne, zarówno we wnętrach, jak i gdy obrazuje brytyjskie krajobrazy. Z samego filmu aż bije brytyjski klimat i zdjęcia świetnie to podkreślają tak jak muzyka Abla Korzeniowskiego, bardzo dobrze budująca właśnie ten klimat, jak i grozę.


„Dobry chłopiec” to bardzo dobry thriller psychologiczny, który daje wiele pola do interpretacji. Z bardzo dobrą obsadą, świetnymi zdjęciami i współgrającą z tym muzyką może być dla Komasy świetnym początkiem zagranicznej kariery, jeżeli oczywiście w nią celuje.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *