Bradly Cooper jako reżyser ma na koncie już hit, czyli „Narodziny gwiazdy” oraz wpadkę z filmem „Maestro”. Tym razem przychodzi do nas z najbardziej kameralnym dziełem.


Film opowiada historię małżeństwa, Alex i Tess, które stwierdza, że po dwudziestu latach kontynuowanie jego nie ma sens, tak z dnia na dzień. Na ostatnim wyjściu razem przed publicznym ogłoszeniem decyzji o separacji spędzają miło czas i wychodzą kradną ciasteczko z THC, które jedzą po połowie i symbolicznie się rozjeżdżają. Mężczyzna tego wieczoru trafia do baru, gdzie odbywa się stand up, może albo wpłacić 15$, albo wpisać się jako uczestnik open micu, co robi. Niezbyt przekonany wychodzi na scenę i milczy nie wiedząc co ma mówić, aż zaczyna opowiadać o swoim rozstaniu z żoną, po czym ucieka z tego miejsca. Jednak zdaje sobie sprawę, że dało mu to rodzaj ulgi, której potrzebował.


Po oficjalnym wejściu w separacje byłe małżeństwo na zmianę opiekuje się dwójką dzieci. Każdy trochę chcący udowodnić kto jest lepszym rodzicem, a przy tym zostać w miarę przyjacielskich stosunkach z drugą połową. W tym czasie Alex wraca do klubu komediowego, gdzie daje kolejny, bardziej zaplanowany występ. Tam zaczyna nawiązywać relację z bardziej doświadczonymi komikami i sam zaczyna występować częściej, co traktuje jako rodzaj terapii, wyrzucenia z siebie tego, co go boli. Po jednym z wieczorów spędza noc u innej komiczki, po czym przerabia to na materiał o tym, jak to pierwszy raz miał kontakt fizyczny z inną kobietą po dwudziestu latach małżeństwa. Jest to jego największy występ do tej pory, na który przychodzi Tess.


Tu nie będę zdradzał pewnego zwrotu akcji, dodam, że Tess była wtedy na spotkaniu ze starym kolegą w sprawie jej kariery trenerskiej, choć to spotkanie zmieniło swój charakter, na miej zawodowy. I tu stawiam kropkę, bo dynamika w tym punkcie mocno się zmienia. Co też jest odważnym i bardzo odświeżającym ruchem. Do tego momentu film nie zastanawia się nad tym, czemu małżeństwo się rozpadło, ale skupia się na radzeniu sobie ze skutkami tego rozstania. Bardziej z perspektywy Alexa, który w występach znajduje formę terapii i aż chciałoby się zacytować klasyka, że mężczyzna prędzej zacznie występować, niż pójdzie na terapie. Jednak uważam, że jest to podejście, które aż nadto upraszcza, a sam film w ciekawy sposób potrafi pokazać, jak działania bohatera w tym zakresie wpływają na niego i otoczenie.


Druga połowa filmu skupia się bardziej na małżeństwie, powodach rozstania oraz potencjalnego powrotu do siebie. Choć nie tylko na podstawie głównej pary bohaterów, a przewijają się też wątki ich znajomych. Sam film bardzo ciekawie do tego podchodzi, stawiając wiele trudnych pytań i nie dając łatwych odpowiedzi. Oczywiście fabularnie spina się to w całość i dostajemy odpowiedź, jak ta historia się skończyła. Jednak film ukazuje to jako możliwość których jest wiele, tak jakkolwiek banalnie to nie zabrzmi, każda relacja jest inna i może potoczyć się inaczej. Film ukazuje ten słodko-gorzki obraz długich związków, gdzie oczywiście jest dużo szczęścia, wsparcia i pięknych chwil. Jednak i wypalenia, zatracenia siebie w relacji i sprawiania przykrości partnerowi, nawet kiedy chciało się dobrze. To ostatnie jest świetnie ukazane, jak dwie osoby mogą totalnie inaczej patrzeć na jedną sytuację, mimo właśnie tego długiego stażu.


Jak widać filmowi bliżej do dramatu niż komedii, acz same występy Alexa potrafią być śmieszne, a film dobrze operuje nieoczywistym humorem. Poza postacią drugoplanową Ballsa, w którą wciela się sam reżyser i trochę daje to Taiką Waititim, który wciela się w swoich filmach w najbardziej ekscentryczną postać komediową. Tutaj może nie jest, aż tak źle, bo jego postać ma też poważniejszą głębię, acz przerysowanie nie pasuje do całości filmu, nawet jako przełamanie, patrz postać Coopera w „Licorice Pizza” P.T. Andersona.


Jednak to mała skaza, która nie psuje całości, a całość to w mojej opinii najdojrzalszy film Coopera. Bez silenia się na Oscarowy sukces i artyzm, kino czystych emocji opowiedziane prosto, acz skutecznie. Przyjemne w odbiorze, ale i zostawiając wiele pytań widzowi.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *