Po ponad roku zwycięzca nagrody Grand Prix na festiwalu w Cannes w roku 2024 ma polską premierę za sprawą Gutek Film. Jest to pierwszy film hinduskiej reżyserki, Payal Kapadii, z polską dystrybucją.

Film od swojej premiery budził duże poruszenie i od zeszłego roku był na szczytach list „chcę obejrzeć” fanów kina, mimo że nazwisko reżyserki nie było znane szerszej publiczności. Film w zeszłym roku był pokazywany w Polsce na Nowych Horyzontach, gdzie miał bardzo ciepły odbiór, jednak do jego oficjalnej dystrybucji zainteresowanie nieco stopniało – a szkoda.

Film opowiada o dwójce kobiet. Są one w różnym wieku i mieszkają razem, mimo że nie są spokrewnione. Starsza, Prabha, to pielęgniarka w średnim wieku, natomiast Anu jest kobietą, która niedawno co weszła w dorosłość. Jest śmiałą dziewczyną, która nie jest zbyt odpowiedzialna, co widzimy po jej rozmowie z Prabhą, której jest dłużna za swoją część czynszu. Obie relacje z mężczyznami nie należą do najprostszych – Anu ma wstydliwego partnera, który ma nawet problem z okazywaniem czułości w miejscach publicznych, natomiast Prabha od wielu lat jest w separacji z mężem. Którego nie widzimy, jednak prezent od niego wprowadza element chaosu w jej dotychczas ułożone życie.

To samo w sobie jest ważnym elementem tego filmu. Ułożone życie w piękny sposób obrazuje codzienność, jednak jej nie gloryfikując. To właśnie wydaje się być głównym tematem filmu, w którego przypadku ciężko odpowiedzieć na pytanie „o czym jest”. To słowo „codzienność” chyba najbliżej do niej. Szczególnie że obserwujemy dwie odrębne codzienności – dwóch kobiet o innym podejściu do życia, miłości i relacji. Co ważne, film nigdy nie wskazuje, które jest lepsze – tylko snuje opowieść w powolnym tempie. I tak – to też jest warte zaznaczenia: tempo jest wolne, spokojne, dające czas na przemyślenia.

Jednak mamy zdarzenia, które „nie pozwalają nam się nudzić” – nawet powiedziałbym, zaskakująco sporo. Odkrycie prezentu, parada czy wyjazd na plażę to z pozoru błahe rzeczy, ale bardzo ważne dla bohaterek i wyróżniają się na tle pozostałych wydarzeń, dzięki czemu właściwie wybrzmiewają. Szczególnie ostatnie – zmiana lokacji w filmie ma na niego bardzo duży wpływ. Bombaj przez jego dużą część wydaje się równorzędnym bohaterem filmu, natomiast plaża i jej okolice dają wytchnienie, jak wyjazd poza miasto ludziom.

Jest to dość banalna metafora z mojej strony, ale też pasująca do filmu, który lubi dawać je na różnych poziomach. Czasem bardzo wprost, a czasem zostawiając dużo w niedopowiedzeniu. Film ma bardzo poetycki wydźwięk, a przy tym – w tej codzienności – podejmuje różne tematy życia codziennego. Relacji międzyludzkich, tego, jak do nich podchodzimy, życia w społeczeństwie czy jego sensu. I tak, wiem – znowu bardzo mocno ocieram się o banał, co robi też film momentami, jednak nigdy w niego nie wpada. Bo nawet najbardziej błahą sytuację potrafi wpasować w tę kluczową codzienność, nadając jej prawdziwości.

Bardzo ważny w filmie jest obraz – Bombaj potrafi przytłoczyć swoim ogromem, a czasem ciasnotą uliczek. Mimo że film ma spokojne tempo, to kamera potrafi pokazać bijący stres z tego miasta, a potem świetnie skontrować to scenami nad morzem, gdzie wydaje się, że czas płynie inaczej, a kamera – zarówno podczas zdjęć nocnych, jak i dziennych – zdaje się rozpływać nad pięknem krajobrazu. Ważną rolę pełni też dźwięk – szczególnie powtarzający się motyw, który potrafi w ciekawy sposób wzbudzić emocje u widza, z zaciekawieniem na czele.

Warto było czekać ponad rok na Wszystkie odcienie światła, który przenosi nas w mumbajską codzienność – do miejsca, w którym z pozoru nic się nie dzieje, w filmie o niczym. Jednak nie chcemy go opuszczać i chcemy pozostać w tym świecie pełnym poetyki dnia codziennego.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *