Aziz Ansari, komik i aktor, dał się poznać także jako reżyser kilku odcinków serialu „Specjalista od niczego” po drugiej stronie kamery.

Teraz mamy do czynienia z jego pełnoprawnym debiutem jako scenarzysty, reżysera i – przy okazji – aktora w jednym. Wciela się on tu w Arj’ego, hinduskiego imigranta w USA, który dawno temu stracił wiarę w amerykański sen. Pracuje na pół etatu w markecie budowlanym oraz dorabia sobie w aplikacji do pomagania ludziom, zajmując się rzeczami, których nikt nie chce robić – jak stanie w kolejce. W takiej właśnie poznaje Jeffa, inwestora w piekarnię, który dostał zamówienie bez kolejki, mimo że pracownik tego miejsca ogłosił, że cynamonki, na które Arj czekał, się skończyły. Kilka dni później dostaje zlecenie od Jeffa na posprzątanie garażu.

I w skrócie – dzięki swojej dociekliwości dostaje u niego pracę asystenta. Jednocześnie zaczyna się spotykać z koleżanką z pracy, Eleną, która zakłada związki zawodowe. Przestaje wtedy mieszkać w samochodzie i w jego życiu zaczyna się układać. Za radą Jeffa zabiera Elenę na randkę do drogiej restauracji, gdzie płaci służbową kartą, przez co zostaje zwolniony. Wkrótce potem jego konto w aplikacji do pomocy zostaje zablokowane, a auto odholowane, pozostawiając go bez dachu nad głową. W tym momencie pojawia się Anioł Gabriel, który odmienia jego życie.

Tak, nie wspomniałem wcześniej o trzecim aktorze w tym trójkącie – Keanu Reeves jako tytułowy anioł stróż, który jest odpowiedzialny za to, żeby ludzie nie mieli wypadków samochodowych, gdy piszą SMS-y podczas jazdy. Jednak pod wpływem rozmowy z kolegą chce zrobić coś więcej – uratować Arj’ego, który znalazł się na życiowym dnie. A robi to dość drastycznie, zamieniając życia Arj’ego i Jeffa na tydzień, żeby ten przekonał się, że „nie jest ono wcale tak super”. Guess what? Jest.

Z punktu wyjścia film wydaje się być luźną, abstrakcyjną komedią, która jednak ma w sobie głębię. Historie zamiany miejsc znamy już z kina, jednak w obecnych czasach może ona jeszcze bardziej działać na wyobraźnię widza. Przy obecnym społecznym rozwarstwieniu może działać jeszcze lepiej niż kiedykolwiek. Historia mężczyzny, który musi pracować niemal całą dobę, żeby potem spać w samochodzie, kontra człowieka, który obraca kapitałem, by mieć życie marzeń, może skłaniać do refleksji – mimo że kreska między nimi jest postawiona bardzo dosadnie. Czy jednak mija się to z prawdą? No nie – i film bardzo mocno idzie w tematy nierówności społecznych, związków zawodowych, jednocześnie ukazując, że po zamianie to życie milionera jest naprawdę przyjemne i proste. To nie jest „eat the rich”, a raczej: „gdyby bogaci odpuścili sobie 1/3 kolekcji zegarków i zatrudniali ludzi w swoich firmach na dobrych warunkach, wszystkim żyłoby się lepiej”.

Jednak nie rozpędzajmy się ideowo, albowiem film to komedia – i to taka naprawdę zabawna. Działa na kilku poziomach absurdu: dużo tu prostego komediowego złota w dialogach, jak i humoru wynikającego z postaci anioła Gabriela czy różnic w statusie majątkowym Arj’ego i Jeffa. Duża w tym zasługa obsady – Aziz Ansari i Seth Rogen to świetni komediowi aktorzy, natomiast Keanu Reeves jest raczej kojarzony z innymi rolami. Samo pojawienie się go, jego świadoma „drętwota”, a przy tym świetne wyczucie komizmu robią bardzo dobre wrażenie.

Anioł stróż to mieszanka kina społecznie zaangażowanego o nierównościach w Ameryce z komedią o zamianie ról. I jednocześnie działa dobrze jako jedno i drugie – dzięki swojej naturalności właśnie w obu tych aspektach. Aziz Ansari sprawdza się po obu stronach kamery, równie dobrze jak uniwersalny przekaz płynący z tego filmu.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *