Slasher znikąd, który zyskał rozgłos, jak i dziesiątki porównań do kultowych dzieł w wielu gatunkach.
Od amerykańskiej premiery filmu słyszymy porównania do „Kill Billa”, „Szklanej pułapki”, czy mającej na dniach premierę sequelu „Zabawy w pochowanego”. Za projektem stoi Kirill Sokolov, raczej mało znany w Polsce. Film zaczyna się od sceny gdzie kobieta z młodszą siostrą, są na zakupach w sklepie, tam znajduje je ich ojciec, przed którymi uciekają. Co im nie do końca wychodzi i w kluczowym momencie, starsza z kobiet, Asia atakuje mężczyznę i ucieka, a jej młodsza siostra zostaje z nim. Kolejna ucieczka Asii też nie wychodzi, bo ląduje na dziesięć lat w wiezieniu. Po wyjściu stamtąd kieruje się do wielkiej posiadłości, gdzie zatrudnia się jako pomoc domowa. Gospodyni pokazuje kobiecie dom, jej nietypowych doktorów i resztę służby.
Choć naprawdę nietypowi lokatorzy pojawiają się w nocy, mimo że Asia już przed zaśnięciem słyszała dziwne dźwięki. Najpierw przez wentylacje do pokoju wchodzi zamaskowany mężczyzna, którego Asia pacyfikuje, jednak gdy pojawiają się posiłki, kobieta nie ma szans… Tak się wydaje, bo w efektownej scenie udaje się jej pokonać czwórkę napastników, między innymi odcinając jednemu głowę. Po wyjściu z pokoju wpada na Gospodynię, która zaczyna jej opowiadać, co się dzieje, okazuje się, że posiadłość jest dla bogaczy, którzy zawarli pakt z diabłem. W skrócie są nieśmiertelni, jedynie muszą składać regularne ofiary, którą miała być Asia. Którą zaczynają znowu ścigać, tym razem czwórka oprawców, których chwilę wcześniej pokonała, włącznie z mężczyzną, któremu odcięła głowę.
Od tej pory kobieta zaczyna ucieczkę przez budynek, na górne piętro, z którego będzie mogła się wydostać. Choć to nie jej jedyny cel to więcej nie będę zdradzał, bo film ma kilka zwrotów akcji. Jednak u podstawy to krwawe kino akcji z elementami fantastycznymi, ocierającymi się o horror. I przyznam, że pod tym względem film działa dobrze. Sceny akcji są bardzo dobrze zrealizowane, ciekawe i różnorodne, mimo że opierają się tylko na walce wręcz. I tutaj porównania do „Kill Billa” nie są na wyrost, bo widać inspiracje, która została dobrze wykorzystana. Same sceny walki są bardzo krwawe i brutalne, jednak myślę, że nie jest to przesądzony i ta nutka fantastyki sprawia, że nie odrzucają właśnie tymi aspektami.
Sama intryga także wydaje się ciekawa, oczywiście zwroty akcji nie są jakoś bardzo wymagające, a fabuła wielowątkowa, acz na tyle ciekawe, żeby dać cel bohaterom. Film stara się też sprzedać komentarz społeczny, który także, jest prosty, acz skuteczny. Bogaci są odklejeni i zrobią wszystko, żeby wykorzystać gorzej utytułowanych. Najciekawszy wydaje się komentarz na temat pokoleniowej przemocy, który wydaje się najbardziej subtelny, acz może dzięki temu działa. Bo na przykład owo ukazanie bogaczy jest karykaturą, która wiele upraszcza. Choć to też warte zaznaczenia, że film nie traktuje siebie na poważnie i wiem, że to bardzo wyświechtane zdanie, tak jak „nienachalny humor”, acz tutaj oba pasują. Może poza końcówką, acz to też zrozumiałe.
„Oni cię zabiją” to niemal definicyjne dobrze zrealizowane kino akcji, które czerpie z wielu innych gatunków, któremu finalnie najbliżej do slashera. Proste, acz ciekawe fabularnie ze słusznym przekazem i dobrymi scenami akcji, zamknięte w niecałe półtorej godziny, czyli czas idealny dla takiej produkcji.
6+/10

