Eva Victor to aktorka, która zadebiutowała tym filmem po drugiej stronie kamery i od razu zdobyła spory rozgłos.

Film debiutował na festiwalu Sundance, gdzie dostał nagrodę za najlepszy scenariusz. I trzeba przyznać, że jest utrzymany w stylu filmów z tego festiwalu, które miały swój charakterystyczny sznyt. Opowiada historię młodej dziewczyny w kilku rozdziałach o osobliwych tytułach i niebędących uporządkowanych chronologicznie. Zaczynamy od jednego z późniejszych – do głównej bohaterki, Agnes, przyjeżdża przyjaciółka, z którą studiowała, Lydie. Dowiadujemy się, że ta wyjechała do dużego miasta, a Agnes została i naucza na uczelni, ale ciąży nad nią niewypowiedziana na początku tragedia.

Agnes prowadzi raczej samotne i spokojne życie, choć jednej nocy kobietę odwiedza jej sąsiad w dość oczywistym celu. Podczas kolacji z innymi znajomymi ze studiów jedna z nich obraża Agnes, twierdząc, że dostała pracę na uczelni w nieuczciwy sposób, bo profesor ją faworyzował. Jak się później dowiadujemy, ten sam profesor ją wykorzystał. Dziewczyna początkowo chce spalić jego gabinet, jednak finalnie uczy się żyć z tą traumą. W międzyczasie dowiaduje się, że on wyjeżdża i wtedy właśnie zajmuje jego miejsce na uczelni jako pełnoprawny nauczyciel, tym samym będąc najmłodszą osobą na tej posadzie od 50 lat.

Głównym tematem, jaki porusza film, jest radzenie sobie z traumą. Film w bardzo wielowymiarowy sposób pokazuje to – od załamania się do akceptacji – jednak zdaje się, że to nigdy finalnie nie przychodzi, albo sama bohaterka nie wie, że to już. Ukazując emocje od rozpaczy po chwile szczęścia, których sama bohaterka nie potrafi wytłumaczyć. Bardzo definiująca jest jedna scena, gdy ta ma załamanie nerwowe podczas jazdy samochodem i mężczyzna, na którego parking wjeżdża, służy jej za osobę, której się zwierza. Zadając pytania, czy trzy lata od wydarzenia to długo, czy powinna jeszcze coś czuć w związku z tym, czy po czymś takim może w ogóle czuć się szczęśliwa. Sama przyznając, że ma wyrzuty sumienia, gdy dobrze się czuje.

Połączenie nielinearnej opowieści z bardzo spokojnym opowiadaniem historii, głównie w dialogach, daje ciekawy efekt, szczególnie jak dodamy do tego, że dialogi są bardzo naturalne. Często łączące dramat z komedią, niezwykle bezpośrednie, czasem aż zdaje się zbyt wprost, jednak to one nadają tej lekkości, a przy tym nie sprawiają, że trudne tematy poruszane przez film są nadmiernie upraszczane, a poza wspomnianym radzeniem sobie z traumą jest tutaj dużo więcej. Film ciekawie ukazuje relacje międzyludzkie z ich pięknymi i ciemnymi stronami.

Fakt, że to działa, jest dzięki bardzo ciekawie napisanym postaciom i obsadzie. Reżyserka, wcielająca się jednocześnie w główną bohaterkę, tworzy bardzo niejednoznaczną postać. Czasem nawet ciężko ją lubić, ale cały czas kibicujemy jej w jej walce. W kontrze do tego – wspomniana Lydie, w którą wciela się Naomi Ackie – dużo pewniejsza siebie i swojej drogi. Jedyna, której naprawdę zależy na Agnes, ale też jako jedyna będąca w tym brutalna. W drugim i trzecim planie też jest dużo ciekawych postaci, jak nieco przejaskrawiona Natasha, czyli zazdrosna koleżanka ze studiów. Jedynie Lucas Hedges gra tu po raz kolejny dobrego chrześcijańskiego chłopaka – nuda.

Warto też zaznaczyć, że film wizualnie prezentuje się świetnie. Niektóre kadry to mistrzostwo wyczucia przestrzeni, ale i zasługa samych lokacji, pokazujących piękno przedmieść, jak i ich spokój i prostotę. No i piękny kotek – on jest najważniejszy.

Sorry, Baby to idealny przykład kina sundancowego, których ostatnio nie mieliśmy za dużo. To amerykański niezależny dramat, który w delikatny, czasem komediowy sposób podchodzi do ciężkiego tematu. Na szczęście udaje mu się uniknąć zbytnich uproszczeń, a nawet sprzedać złożone emocje i przeżyć tych kilka nietypowych lat z ciekawymi bohaterami.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *