Zabójca – Recenzja
Davida Finchera nikomu nie trzeba przedstawiać, autor takich klasyków jak „Fight Club”, czy ‘Siedem” od kilku lat jest blisko z Netflixem, na który wyszedł jego najnowszy film.
Read MoreDavida Finchera nikomu nie trzeba przedstawiać, autor takich klasyków jak „Fight Club”, czy ‘Siedem” od kilku lat jest blisko z Netflixem, na który wyszedł jego najnowszy film.
Read MoreIra Sachs to reżyser, którego filmy przewijały się na wielu światowych festiwalach od Sundance przez Berlin do Cannes, mimo to nigdy nie zdobyły one dużej popularności. Szczególnie w Polsce, gdzie mało kto zna to nazwisko, mimomimo że filmy te gościły na festiwalu w Warszawie czy Nowych Horyzontach.
Read MoreCzy wiecie, że dla reżysera tego filmu jest to ósmy film prezentowany w konkursie głównym festiwalu w Cannes? Też tego nie wiedziałem aż do teraz, szczególnie że Marco Bellocchio poza „Zdrajcą” z 2019 nie jest szeroko znany w Polsce.
Read MorePo hicie Netflixowego „Stranger Things” miasteczo Salem stało się jedną z najsłynniejszych lokacji w świecie horrorów. Tym razem wracamy tam w filmie, który zapełniony jest twarzami z seriali Netflixa.
Read MoreBill Burr to amerykański aktor i komik, znany z kilku dobrze przyjętych speciali stan-up’owych na Netflixie, dla którego tym razem stanął za i przed kamerą robiąc jedną z najbardziej boomerskich komedii ostatnich lat.
Jakbym miał w skrócie opisać ten film, to trójka ojców nie może odnaleźć się w nowoczesnym świecie. Koncepcja może i ciekawa, bo porusza temat tego jak zmienia się podejście do ważnych kwestii jak wychowanie i oczywiście nadużywany termin poprawność polityczna. Jednak film opiera się na tak mocnych skrajnościach, że jego oczywistość boli, jednak po kolei. Poznajemy Jacka granego przez reżysera tego filmu, ma on małego syna, którego zaprowadza do przedszkola, gdzie jego nauczycielka jest jego przeciwieństwem. Nasz bohater to kłębek nerwów wychowany „po staremu” według tradycyjnych wartości z miłością do gloryfikowania przeszłości. Po kłótni ze wspomnianą nauczycielką musi się zmienić, bo wynik jego syna nie zależy tylko od jego dokonań, a także postawy rodzica.
Późniejsze działania to jeden wielki kontrast, między głównym bohaterem i jego dwójką kolegów, którzy są w podobnej sytuacji do niego, a „nowoczesnym światem”. Dla przykładu zostają oni zwolnieni z firmy, którą sami założyli, ponieważ nagrano ich w służbowym samochodzie na niestosownych żartach. Oczywiście każdy z tytułowych trzech tatuśków dostaje swoje historie opierające się na różnych motywach. U głównego bohatera jest to niechęć do zmiany zachowania i zaakceptowania, ze świat się zmienia i to, co było w porządku w jego młodości teraz nie jest. Drugi spodziewa się dziecka w wieku, gdzie w jego standardach bardziej powinno myśleć się o wnukach i to go przerasta. Trzeci nie może pogodzić się z przemijaniem i że nie jest już taki „fajny” w oczach młodych jak uważa, że jest.
Niestety żaden z tych wątków nie jest wystarczająco rozwinięty, a w momentach, kiedy stara się to zrobić jest rozegrany na banałach. Dla przykładu przemiana głównego bohatera nadchodzi, gdy jego poglądy wygłasza obleśnie wyglądający stary taksówkarz. Dosłownie wszystko jest tutaj skrajnością i oczywiście, są filmy które to robią dobrze, jednak stawiają one bardziej na absurd komedii, a przesłanie zostawiają w tle. Tutaj film cały czas stara się przekazać, że skrajności są złe i środek to odpowiednia opcja, jednocześnie cały czas stając się uderzać w te skrajności. Przez co sama komedia jest płyta i powierzchowna i tak zdarzały się zabawne momenty, jednak każdy z nich musiał być od razu przerywany tanią refleksją.
Chciałbym tutaj napisać, że obsada ratuje to co tutaj się dzieje, jednak niestety tak nie jest, Roberto Cannavale to zdecydowanie najbardziej ceniony członek obsady i bez zaskoczeń wypada tutaj najlepiej. Jednak jego watek nieradzenia sobie z upływem czasu dostaje tutaj najmniej czasu, a szkoda, bo zarówno pod względem aktorskim, jak i komediowym wypada on najlepiej. Natomiast dwójka pozostałych tatuśków, czyli Bokeem Woodbine i Bill Burry wypadają zaskakująco nijako, co może i tak dobre w kontrze do bohaterów, którzy właśnie stoją z nimi w kontrze. Którzy są tak przerysowani, że jest to absurdalne, jednak film, nigdy nie decyduje się skorzystać z potencjału komediowego tego absurdu, a stawia go jako kontrę do bohaterów.
Największy problem, jaki mam z tym filmem to, że jest to komedia, która stara się cały czas coś udowodnić widzowi, przy tym traktując go jak totalnego idiotę, któremu trzeba ukazać skrajności, żeby ten je zauważył. Szkoda, że nie skupił się na samej warstwie komediowej, a przekaz, który mimo wszystko uważam za słuszny zostawił w domyśle, ufając, że widz go dostrzeże.
3/10
Pamiętacie “Twojego Vincenta”, film dzięki któremu „ożyły” obrazy Vincenta Van Gogha? Film zachwycał wizualjami, lecz wielu krytykowało mierną fabułę. Tym razem twórcy wzięli na warsztat jedną z najbardziej cenionych i kultowych polskich powieści napisanych przez Władysława Reymonta.
Read MoreQuentin Dupieux to jedna z najciekawszych postaci w obecnym świecie kina, a to samo można byłoby napisać o festiwalu filmowym Splat!, na którym widziałem jego już nie najnowszy film z zeszłorocznego Cannes.
Read MoreMartin Scorsese wraca do kin cały na biało, po “Irlandczyku”, który spotkał się z mieszanym odbiorem, jego nowe, trzyipółgodzinne dzieło zachwyciło widzów od pierwszych pokazów.
Read MoreZakończył się właśnie 39 Warszawski Festiwal Filmowy, dla mnie szósta edycja, w której uczestniczyłem. W zeszłym roku zacząłem ten tekst od słów, że festiwal wraca do normy po pandemii. Niestety teraz mam mieszane odczucia odnośnie tego. Z jednej strony po wieloma względami tak jest, niektóre seanse były wyprzedane, a sam program owocował w masę ciekawych produkcji. Jednak może to kwestia bycia w tym roku na Nowych Horyzontach, gdzie festiwal jest organizowany z ogromnym rozmachem, pokazy na rynku, generalnie całe miasto żyjące festiwalem. Tutaj tak nie ma, szczególnie przenosiny części festiwalu z kinoteki do kina atlantic odebrały festiwalowi na prestiżu w moich oczach, to podkreślił to brak Sali numer jeden w multikinie w tym roku.
Read MoreDavid Oelhoffen znany jest widzom Warszawskiego Festiwalu Filmowego ze swojego filmu „Bliscy Wrogowie”, który sam miałem okazję tam oglądać. Tym razem wrócił na festiwal z filmem, w którym główną rolę gra Andrzej Chrya.
Read More