Zostawić Świat za Sobą – Recenzja
Netflix któryś już to rok z rzędu daje nam bardzo mocne zamkniecie roku, serwując nam dzieła, które wybijają się z jego typowej oferty. Nie inaczej jest z nowym dziełem od twórcy „Mr. Robota”.
Read MoreNetflix któryś już to rok z rzędu daje nam bardzo mocne zamkniecie roku, serwując nam dzieła, które wybijają się z jego typowej oferty. Nie inaczej jest z nowym dziełem od twórcy „Mr. Robota”.
Read MoreDavida Finchera nikomu nie trzeba przedstawiać, autor takich klasyków jak „Fight Club”, czy ‘Siedem” od kilku lat jest blisko z Netflixem, na który wyszedł jego najnowszy film.
Read MorePo hicie Netflixowego „Stranger Things” miasteczo Salem stało się jedną z najsłynniejszych lokacji w świecie horrorów. Tym razem wracamy tam w filmie, który zapełniony jest twarzami z seriali Netflixa.
Read MoreBill Burr to amerykański aktor i komik, znany z kilku dobrze przyjętych speciali stan-up’owych na Netflixie, dla którego tym razem stanął za i przed kamerą robiąc jedną z najbardziej boomerskich komedii ostatnich lat.
Jakbym miał w skrócie opisać ten film, to trójka ojców nie może odnaleźć się w nowoczesnym świecie. Koncepcja może i ciekawa, bo porusza temat tego jak zmienia się podejście do ważnych kwestii jak wychowanie i oczywiście nadużywany termin poprawność polityczna. Jednak film opiera się na tak mocnych skrajnościach, że jego oczywistość boli, jednak po kolei. Poznajemy Jacka granego przez reżysera tego filmu, ma on małego syna, którego zaprowadza do przedszkola, gdzie jego nauczycielka jest jego przeciwieństwem. Nasz bohater to kłębek nerwów wychowany „po staremu” według tradycyjnych wartości z miłością do gloryfikowania przeszłości. Po kłótni ze wspomnianą nauczycielką musi się zmienić, bo wynik jego syna nie zależy tylko od jego dokonań, a także postawy rodzica.
Późniejsze działania to jeden wielki kontrast, między głównym bohaterem i jego dwójką kolegów, którzy są w podobnej sytuacji do niego, a „nowoczesnym światem”. Dla przykładu zostają oni zwolnieni z firmy, którą sami założyli, ponieważ nagrano ich w służbowym samochodzie na niestosownych żartach. Oczywiście każdy z tytułowych trzech tatuśków dostaje swoje historie opierające się na różnych motywach. U głównego bohatera jest to niechęć do zmiany zachowania i zaakceptowania, ze świat się zmienia i to, co było w porządku w jego młodości teraz nie jest. Drugi spodziewa się dziecka w wieku, gdzie w jego standardach bardziej powinno myśleć się o wnukach i to go przerasta. Trzeci nie może pogodzić się z przemijaniem i że nie jest już taki „fajny” w oczach młodych jak uważa, że jest.
Niestety żaden z tych wątków nie jest wystarczająco rozwinięty, a w momentach, kiedy stara się to zrobić jest rozegrany na banałach. Dla przykładu przemiana głównego bohatera nadchodzi, gdy jego poglądy wygłasza obleśnie wyglądający stary taksówkarz. Dosłownie wszystko jest tutaj skrajnością i oczywiście, są filmy które to robią dobrze, jednak stawiają one bardziej na absurd komedii, a przesłanie zostawiają w tle. Tutaj film cały czas stara się przekazać, że skrajności są złe i środek to odpowiednia opcja, jednocześnie cały czas stając się uderzać w te skrajności. Przez co sama komedia jest płyta i powierzchowna i tak zdarzały się zabawne momenty, jednak każdy z nich musiał być od razu przerywany tanią refleksją.
Chciałbym tutaj napisać, że obsada ratuje to co tutaj się dzieje, jednak niestety tak nie jest, Roberto Cannavale to zdecydowanie najbardziej ceniony członek obsady i bez zaskoczeń wypada tutaj najlepiej. Jednak jego watek nieradzenia sobie z upływem czasu dostaje tutaj najmniej czasu, a szkoda, bo zarówno pod względem aktorskim, jak i komediowym wypada on najlepiej. Natomiast dwójka pozostałych tatuśków, czyli Bokeem Woodbine i Bill Burry wypadają zaskakująco nijako, co może i tak dobre w kontrze do bohaterów, którzy właśnie stoją z nimi w kontrze. Którzy są tak przerysowani, że jest to absurdalne, jednak film, nigdy nie decyduje się skorzystać z potencjału komediowego tego absurdu, a stawia go jako kontrę do bohaterów.
Największy problem, jaki mam z tym filmem to, że jest to komedia, która stara się cały czas coś udowodnić widzowi, przy tym traktując go jak totalnego idiotę, któremu trzeba ukazać skrajności, żeby ten je zauważył. Szkoda, że nie skupił się na samej warstwie komediowej, a przekaz, który mimo wszystko uważam za słuszny zostawił w domyśle, ufając, że widz go dostrzeże.
3/10
Wes Anderson nie przestaje nas zaskakiwać. Pomimo że jego najnowszy film pełnometrażowy był prezentowany na tegorocznym festiwalu w Cannes to już wraca do nas z… czterema filmami dla Netflixa.
Read MorePolskie filmy o rapie to ciekawy przypadek, mamy produkcje udane jak „Jesteś Bogiem”, jednak większość niestety do takich nie należy, ciężko przez brak zrozumienia tematu.
Read MorePablo Larraín to jedno z najgorętszych nazwisk w świecie filmu. Zanany ze świetnych biografii jak „Jackie” czy „Spencer”, tym razem uderzył w satyryczne tematy o podtekście politycznym.
Read MoreNetflix od dłuższego czasu jest zalewany dużą ilością filmów dokumentalnych o sporcie. Niektóre lepsze, niektóre gorsze, jednak trzeb im oddać, że są różnorodne i cały czas badają nowe dyscypliny w tym kolarstwo.
Read MoreNetflix po sukcesie “Drive to Survive” wziął się za seriale dokumentalne o różnych sportach i tym razem postawił na moje ukochane kolarstwo i nieprzypadkowo na kilka tygodni przed Tour de France wypuścił serial o zeszłorocznej edycji.
Read MoreKilka recenzji temu wspomniałem ze zaczął się mocny okres Azjatyckich produkcji na Netflixie i mamy kolejny przykład, tym razem trochę zaskoczenie, bo to serial od A24.
Read More